
Poruszał się zwinnie jak tygrys. Mocno i cicho, z dostojną gracją urodzonego drapieżcy. Zatrzymał się tuż przed nią. Dzieliło ich tylko kilkadziesiąt centymetrów wibrującego od napięcia i podniecenia powietrza. James, zauroczony, chłonął postać tajemniczej nieznajomej całym sobą. Czuł, jak misterne nitki pożądania oplatają jego myśli i wprawiają w delikatne drżenie całą skórę.



