<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kokieteria.pl - Inspire Your Desire &#187; dama</title>
	<atom:link href="http://www.kokieteria.pl/index.php/tag/dama/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kokieteria.pl</link>
	<description>...o związkach, emocjach, zmysłowości i wszystkim, co się wiąże z erotyką. Porady, wskazówki i instrukcje przedstawiamy poważnie, mniej poważnie albo zupełnie niepoważnie. Działamy w zgodzie z filozofią "Inspire your desire"...</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Sep 2010 17:52:04 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>zakochany milioner, część pierwsza (1/3)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/01/czesc1/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/01/czesc1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 18:39:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[dama]]></category>
		<category><![CDATA[Miami]]></category>
		<category><![CDATA[miliarder]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[pokojówka]]></category>
		<category><![CDATA[rok 1955]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2002</guid>
		<description><![CDATA[
Część druga i trzecia
Zapach fajki przenikał powietrze. Wyselekcjonowane tytonie najlepszej jakości mieszały się w główce, płonęły, a następnie wędrowały w postaci dymu poprzez cybuch fajki wprost do okolonych zarostem ust Jamesa. Zaciągał się z przyjemnością, delektując się ściskaną w dłoni szklaneczką szkockiej whisky. Na stoliku spoczywała lekko zmięta wczorajsza gazeta. Ale James nie interesował się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-2003" title="mybijoublackhs3" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/01/mybijoublackhs3.jpg" alt="mybijoublackhs3" width="549" height="285" /></p>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/01/czesc2/">druga</a> i <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/01/milioner3/">trzecia</a></p>
<p>Zapach fajki przenikał powietrze. Wyselekcjonowane tytonie najlepszej jakości mieszały się w główce, płonęły, a następnie wędrowały w postaci dymu poprzez cybuch fajki wprost do okolonych zarostem ust Jamesa. Zaciągał się z przyjemnością, delektując się ściskaną w dłoni szklaneczką szkockiej whisky. Na stoliku spoczywała lekko zmięta wczorajsza gazeta. Ale James nie interesował się tym, co w niej było napisane. Całą swoją uwagę poświęcał obserwowaniu nadmorskiego deptaka przed swoją luksusową willą. Plaża, zachód słońca, dobry tytoń i wyborna whisky. A do tego&#8230; piękne kobiety wędrujące tuż przed jego oczami. Czy można chcieć czegoś więcej? James chciał, tylko nie bardzo wiedział, jak to osiągnąć.  </p>
<p><span id="more-2002"></span></p>
<p>Rok 1955 w Stanach Zjednoczonych był cudowny. Przynajmniej James tak sądził. Odziedziczył olbrzymi spadek po ojcu, potentacie kolejowym. Używając swojego szóstego zmysłu i wykorzystując każdą, nadarzającą się ku temu okazję, inwestował i pomnażał swoje dobra. Dolary płynęły nieprzerwaną rzeką, aż materialne potrzeby zupełnie straciły na znaczeniu. I jakby&#8230; więcej kobiet się pojawiło. Pięknych, olśniewajacych, błyszczących jak diamenty. I równie drogich w utrzymaniu. Równie twardych. I zimnych. &#8220;Powodzenie przyciąga powodzenie&#8221; &#8211; pomyślał cynicznie James i westchnął ciężko. Po początkowej euforii i dziesięciu latach spędzonych co miesiąc z inną modelką czy gwiazdką, zaczął ostatnio dostrzegać bardziej proste wartości. Pojawiły się marzenia o rodzinie, dzieciaku, bliskości&#8230; Rzeczy, których za pieniądze kupić się nie da. </p>
<p>Pogrążony w ponurych rozmyślaniach, dokończył whisky i udał się do środka willi, żeby się przebrać. Słońce już zaszło, pastelowe barwy wykwitły na nieboskłonie jak na tandetnych podróbkach wielkich impresjonistów. Na korytarzu minął się z Suzan, pokojówką. Dygnęła przed nim, a on skinął głową, mimochodem zauważając, że całkiem ładna z niej dziewczyna. Jędrne piersi, ściśnięte przez gorsecik w dwa pączki, napierały i kusiły wzrok. Dołeczki w policzkach, pełne, zmysłowe usta i zgrabna talia dopełniały uroku tej hiszpańskiej służebnej. Tylko że&#8230; nigdy nie patrzyła mu w oczy. </p>
<p>Udał się do pokoju i ubrał  w swój najlepszy, wyjściowy strój. Dziś miał zaproszenie na spotkanie ludzi z wyższych sfer, gdzie pieniądze, władza i seks mieszały się w gotującym tyglu, niezależnie od wieków i systemów politycznych. </p>
<p>&#8220;Skoro ja tam będę, to bardzo możliwe, że będzie też tam jakaś kobieta podobna do mnie&#8221; pomyślał, nie po raz pierwszy zresztą. Mimo kilkunastu rozczarowań wciąż był niepoprawnym optymistą, mającym nadzieję na spotkanie miłości swego życia nawet w takim gnieździe węży, do jakiego się wybierał. Punktualnie o dziewiętnastej podjechał szofer jedną z tych drogich, luksusowych limuzyn. Pieniądze oznaczają potęgę, więc taki zbytek był konieczny, żeby zachować dostęp do ludzi, wśród których się obracał i załatwiał interesy. Ale gdzieś w głębi duszy brzydził się tym zbytkiem i blichtrem.  Wsiadł do środka, a szofer bez słowa ruszył na miejsce spotkania. Sala bankietowa hotelu Sheraton&#8230; </p>
<p>Gdy wysiadł z limuzyny i oddał płaszcz usłużnemu boyowi, przywitał go gwar i muzyka sącząca się z przyległej wielkiej sali. Służący w liberii otworzyli przed nim duże, podwójne wrota i James wkroczył w świat intryg, seksu, pieniędzy i władzy, czterech głównych składowych towarzyskiej śmietanki. Czuł się jak rekin w wodzie. Nawet jeśli był rekinem rozważającym przejście na wegetarianizm, to emanował siłą i bogactwem, przyciągajacym do niego coraz to nowych współpracowników. I kobiety. Mnóstwo kobiet&#8230;</p>
<p>Były jak drogocenne kamienie. Każda ubrana w wyjątkową, wieczorową suknię, szytą specjalnie tak by wyeksponować krągłości i ukryć wady. Szelest sukni, błysk klejnotów na nagich szyjach, pełne, czerwone wargi skrywajace tysiące obietnic, smagłe uda, białe zęby. I wymyślne fryzury. James po raz kolejny nie wiedział, co zrobić z oczami. Egzotyczne piękności tańczyły mu przed oczami. Złoto, indygo, krwista czerwień, kaczeńcowa żółć&#8230; Czuł się trochę jak w żywym obrazie, otoczony przez te wszystkie postaci, chcące coś od niego, mające coś dla niego&#8230; Duszny zapach dziesiątek drogich perfum nadał powietrzu gęsty, ledwie znośny do wytrzymania aromat. James poczuł w pewnym momencie, że nie może już tego dłużej wytrzymać. Przeprosił rozmówców i udał się na balkon, zaczerpnąć świeżego powietrza i zapalić w zadumie fajkę. </p>
<p>Balkon jednakże już nie był pusty. Oparte o balustradę, znajdowało się na nim zjawisko. Piękne zjawisko. Kobieta miała na sobie długą, białą suknię sięgającą kostek. Złote sandały uwypuklały i podkreślały piękno zadbanych stóp. Suknia otaczała ją niczym zwiewna mgła, podkreślając talię i pięknie ukształtowane piersi. Długie włosy upięte w misterny kok odsłaniały twarz anioła, o dużych, błękitnych oczach i niewinnym wejrzeniu. Była przepiękna. Na sam jej widok serce stanęło Jamesowi w piersi. A oprócz tego co innego stanęło mu w spodniach. </p>
<p>Ochłonąwszy z pierwszego wrażenia, zebrał w sobie całą odwagę i urok, a następnie zdecydowanie podszedł do spoglądającej w jego stronę kobiety&#8230;</p>
<p> </p>
<p>Ciąg dalszy w następny poniedziałek <img src='http://www.kokieteria.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/01/czesc1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
