<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kokieteria.pl - Inspire Your Desire &#187; opowiadania</title>
	<atom:link href="http://www.kokieteria.pl/index.php/category/opowiadania/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kokieteria.pl</link>
	<description>...o związkach, emocjach, zmysłowości i wszystkim, co się wiąże z erotyką. Porady, wskazówki i instrukcje przedstawiamy poważnie, mniej poważnie albo zupełnie niepoważnie. Działamy w zgodzie z filozofią "Inspire your desire"...</description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 Jul 2010 07:56:06 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Zaskoczenie, część druga (2/3)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/07/zaskoczenie-czesc-druga-23/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/07/zaskoczenie-czesc-druga-23/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 12:52:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[erotyka]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[knajpka]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[randka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2965</guid>
		<description><![CDATA[Targające mną uczucia, ściskanie w brzuchu, drżenie&#8230; coś musiało odmalować się na mojej twarzy, bo piękna nieznajoma uśmiechnęła się lekko i dotknęła mnie w policzek, sunąc wzdłuż linii podbródka aż do ucha. Marzyłem o tym, by ta chwila trwała wiecznie. Gorące oczekiwanie, wzmocnione przez panujący na rynku żar sprawiały, że miałem ochotę wziąć lodowaty prysznic. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2979" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2979" title="YO6M0161" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/07/YO6M0161.jpg" alt="Obsessive" width="610" height="323" /><p class="wp-caption-text">Obsessive</p></div>
<p>Targające mną uczucia, ściskanie w brzuchu, drżenie&#8230; coś musiało odmalować się na mojej twarzy, bo piękna nieznajoma uśmiechnęła się lekko i dotknęła mnie w policzek, sunąc wzdłuż linii podbródka aż do ucha. Marzyłem o tym, by ta chwila trwała wiecznie. Gorące oczekiwanie, wzmocnione przez panujący na rynku żar sprawiały, że miałem ochotę wziąć lodowaty prysznic. A potem kochać się długo i namiętnie ze stojącą przede mną dziewczyną. Uśmiechnąłem się do własnych myśli i pragnień.<br />
<span id="more-2965"></span><br />
Z czego się tak cieszysz? &#8211; zapytała figlarnie i uszczypnęła mnie lekko w ucho.<br />
-Cieszę się na myśl, że gdy zapytam Cię o wyjście dziś wieczorem na wino, to mi nie odmówisz&#8230;<br />
-No nie wiem&#8230; kokieteryjnie zatrzepotała długimi rzęsami &#8211; Ale skoro tak pięknie mi pomogłeś&#8230; to widzimy się wieczorem. Podaj mi rękę&#8230; Podniosła pędzel i namalowała mi na przedramieniu numer -  Zadzwoń o szóstej. A teraz wracajmy do pracy.</p>
<p>Odwróciła się do mnie plecami, rzuciła jeszcze spojrzenie znad nagiego ramienia i z uśmiechem namalowanym na pięknej twarzy zniknęła w cieniu arkad. A ja miałem nadzieję, że dzisiejszy wieczór nadejdzie jak najszybciej&#8230;<br />
Cały dzień czułem się jak w miodzie. Myśli były ciężkie i słodkie, a czas wlókł się niemiłosiernie. Wreszcie nadeszła siedemnasta, podskoczyłem do domu, wziąłem szybki prysznic i zastygłem nago na łóżku z rozkołatanym sercem, marząc, aby dzisiejsza noc właśnie tu się zakończyła. Woda wsiąkała we włosy a ja odliczałem czas, oddychając głęboko&#8230;<br />
O wyznaczonej porze wysłałem smsa. Spotkaliśmy się w przytulnej knajpce niedaleko rynku. Miękki jazz sączył się leniwie do ucha, a chwile wyszywane były stukotem kieliszków pełnych wytrawnego, czerwonego wina, perlistym śmiechem i subtelnymi dotknięciami.</p>
<p>W pewnym momencie poczułem, jak jej gładkie nogi dotykają i ocierają moich&#8230; Zsunęła buty i wodziła nagą stopą po łydce, a mną targnął potężny dreszcz podniecenia. Gdy dotarła do mojego najwrażliwszego miejsca, naprężonego i w gotowości, rozchyliła czerwone usta i oblizała wargi. Myślałem&#8230; myślałem, że oszaleję. Skończyliśmy wino i wyszliśmy z knajpy.<br />
-Więc jak&#8230; może jednak obejrzysz dzisiaj ten obraz u mnie, o którym Ci mówiłem? &#8211; zapytałem niskim głosem.<br />
-Dobry pomysł&#8230; chodźmy zatem, zobaczymy, co tam masz&#8230; &#8211; przymrużyła zalotnie oczy i udaliśmy się do mojego mieszkania&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/07/zaskoczenie-czesc-druga-23/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaskoczenie, część pierwsza (1/3)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/07/zaskoczenie-czesc-pierwsza-13/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/07/zaskoczenie-czesc-pierwsza-13/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2010 11:37:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[erotyka]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[knajpka]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[randka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2963</guid>
		<description><![CDATA[Szedłem przez rozgrzaną płytę krakowskiego rynku. Pracowałem jako asystent fotografa &#8211; chodzenie w upale, gdy jest się obładowanym przysłowiową toną sprzętu do najprzyjemniejszych nie należy. No ale czego się nie robi dla sztuki&#8230; Dzięki temu wyrwałem się z biurowej codzienności na świeże powietrze. Poza tym, to cudowna okazja do podziwiania piękna &#8211; zarówno architektury, jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2976" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2976" title="YO6M1247" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/07/YO6M1247.jpg" alt="Obsessive" width="610" height="290" /><p class="wp-caption-text">Obsessive</p></div>
<p>Szedłem przez rozgrzaną płytę krakowskiego rynku. Pracowałem jako asystent fotografa &#8211; chodzenie w upale, gdy jest się obładowanym przysłowiową toną sprzętu do najprzyjemniejszych nie należy. No ale czego się nie robi dla sztuki&#8230; Dzięki temu wyrwałem się z biurowej codzienności na świeże powietrze. Poza tym, to cudowna okazja do podziwiania piękna &#8211; zarówno architektury, jak i kobiet&#8230;<br />
<span id="more-2963"></span><br />
Robiliśmy właśnie zdjęcia ozdobnych ornamentów na filarach podtrzymujących sukiennice, gdy mój wzrok przykuła postać kobiety robiącej coś pod arkadami.<br />
To było jak odkrycie nowej planety. Coś absolutnie zaskakującego. Bo wszyscy przecież wiemy, jak piękna i seksowna jest kobieta jadąca na koniu. Wszyscy wiemy, jak krzycząca subtelnością jest naga skóra, połyskująca w świetle świec. Wszyscy wiemy, jak rozkosznie urocza jest kobieta rano, po nocy pełnej miłości, z potarganymi włosami, rozleniwiona i naturalna, jeszcze bez maski makijażu.<br />
Ale widok kobiety w roboczych jeansach, przywartej do drabiny, z odchylonymi plecami, wyeksponowanymi piersiami i wypiętą pupą był tak odkrywczy i pasjonujący, że zamarłem z wrażenia. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Pracowała przy konserwacji sukiennic &#8211; w dłoni trzymała cienki pędzel, poprawiając delikatnie jakiś napis. Długa szyja wygięta z gracją, jak u śnieżnobiałego łabędzia, okolona była płaszczem z opadających, złocistych włosów. Obserwowałem ją w skupieniu, podziwiając każdy ruch, każdy detal. A już zupełnie oniemiałem z wrażenia, gdy włożyła sobie pędzel w usta i zaczęła schodzić po drabinie w dół, kusząc każdym poruszeniem bioder jak w wytrawnym tańcu.<br />
I wtedy zdarzył się wypadek. Potknęła się na przedostatnim stopniu i z krzykiem upadła na twardy, rozgrzany słońcem kamień.<br />
Podbiegłem szybko i pomogłem jej się pozbierać. Na szczęście skończyło się na tylko na lekkim otarciu dłoni. Potem jej wstać i tak staliśmy przez chwilę, dosłownie ułamek sekundy, patrząc sobie głęboko w oczy. Piersi poruszające się pod wpływem przyspieszonego oddechu jak dwa żywe stworzenia, rozszerzone i przejęte oczy, drżące wargi, skrywające białe zęby&#8230; Trzymałem ręce na jej ramionach i nie miałem ochoty puścić. Coś zaiskrzyło między nami, pierwotna magia, muzyka pulsu ogarniająca całe ciało. Miałem tylko nadzieję, że nie jest to jednostronne&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/07/zaskoczenie-czesc-pierwsza-13/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Noc poślubna, część druga (2/2)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-druga-22/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-druga-22/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2010 19:03:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[erotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[gorset]]></category>
		<category><![CDATA[noc poślubna]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2949</guid>
		<description><![CDATA[Część pierwsza
Wyglądała jak anioł. Nie mogłem uwierzyć w to, jaka jest piękna. Długie nogi, sięgające nieba, miały barwę ciemnego miodu. Uda miała przyozdobione śnieżnobiałymi pończoszkami, zwieńczonymi koronkowymi paskami. Białe stringi lekko zakrywały podbrzusze, zostawiając widoczne na wierzchu krągłości jędrnych pośladków. Powyżej ubrała na siebie cudowny gorset, który unosił jej piersi do góry przy każdym oddechu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2951" class="wp-caption aligncenter" style="width: 618px"><img class="size-full wp-image-2951" title="amoresa_corset-1-8" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/06/amoresa_corset-1-81.jpg" alt="obsessive" width="608" height="416" /><p class="wp-caption-text">obsessive</p></div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-pierwsza-12">pierwsza</a><br />
Wyglądała jak anioł. Nie mogłem uwierzyć w to, jaka jest piękna. Długie nogi, sięgające nieba, miały barwę ciemnego miodu. Uda miała przyozdobione śnieżnobiałymi pończoszkami, zwieńczonymi koronkowymi paskami. Białe stringi lekko zakrywały podbrzusze, zostawiając widoczne na wierzchu krągłości jędrnych pośladków. Powyżej ubrała na siebie cudowny gorset, który unosił jej piersi do góry przy każdym oddechu. Jej długie włosy opadały mokrymi strąkami na okrągłe ramiona. <em>Jak ja ją kocham&#8230; </em>pomyślałem, przejęty i zachwycony. A wtedy włączyła muzykę i zaczęła tańczyć.<br />
<span id="more-2949"></span><br />
Płynęła przez powietrze. Wolne obroty, talia kołysząca się w takt łagodnych, chilloutowych kawałków, błyszczące ramiona i kropelki wody lśniące na włosach&#8230; Czarowała i zaklinała, każdym gestem, każdym ruchem, każdym spojrzeniem rzuconym zalotnie spod długich rzęs. Była coraz bliżej. Wreszcie poczułem jej zapach, piękne, drogie perfumy, które dostała ode mnie na Gwiazdkę. Wyciągnęła rękę w moją stronę. Ująłem jej dłoń i przywarliśmy do siebie, kołysząc się w takt muzyki jak splecione drzewa pod naporem wiatru.</p>
<p>Byłem kompletnie nagi i rozgrzany podnieceniem, a ona ubrana w tę wspaniałą bieliznę. Zdecydowanie nie było to sprawiedliwe.</p>
<p>Pociągnąłem za wstążki i rozpiąłem gorset, który spłynął na ziemię i uwolnił jej kształtne ciało, nagie i głodne mojego dotyku. Sam nie wiem kiedy taniec przerodził się w miłość. Stało się to tak gładko i łagodnie &#8211; pamiętam migawki chwil, jej dłoń, zaplątaną w moje włosy, schodzącą coraz niżej wzdłuż linii karku. Drugą dłonią pieściła moje ciało, gładziła i ściskała najwrażliwsze miejsca. Za każdym dotknięciem czułem podskórny dreszcz i fale przyjemności, które goniły jej dotyk jak gromy, podążające za błyskawicami. Zawirowaliśmy i zatraciliśmy się w sobie, na białym oceanie rozkoszy.<br />
Kochaliśmy się jak wcielenie burzy. Najpierw powoli i delikatnie, a potem coraz szybciej i gwałtowniej. Czułem jak jej ciało zaciska się na mnie pulsującą rozkoszą, jak chętne i głodne wargi rozpalają pożądanie, gdy całowała mnie w szyję. Tej nocy staliśmy się jednym. Jedną drżącą istotą, spojoną razem w odwiecznym tańcu ciał i dusz. Fale przyjemności targały nami, przedzielone krótkimi chwilami odpoczynku dla złapania oddechu. Nie mieliśmy siebie dość.<br />
Wreszcie usnęliśmy nad ranem, wtuleni w siebie, zaspokojeni i błogo zmęczeni.</p>
<p>Delikatne światło słońca nieśmiało przedzierało się przez grube, kremowe zasłony. Wstałem cichutko i poszedłem przygotować śniadanie dla mojej ukochanej. Dla mojej żony.<br />
Gdy wróciłem do pokoju, już nie spała. Przywitała mnie promiennym uśmiechem. Patrzyłem z przyjemnością, jak pije gorące kakao i zjada chrupiącego tosta posmarowanego malinowym dżemem.<br />
-Wiesz, że Cię kocham? &#8211; zapytała z pełnymi ustami.<br />
-Wiem Skarbie. Ja Ciebie nawet też trochę&#8230;<br />
-Jak to trochę? &#8211; oburzyła się.<br />
-Zostaw tego tosta to Ci pokażę jak&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-druga-22/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Noc poślubna, część pierwsza (1/2)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-pierwsza-12/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-pierwsza-12/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 21:22:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[czułość]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[noc poślubna]]></category>
		<category><![CDATA[pożądanie]]></category>
		<category><![CDATA[ślub]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2931</guid>
		<description><![CDATA[Część druga
Zbliżała się ta noc. Noc wyczekiwana od lat&#8230; Nie szkodzi, że spaliśmy już ze sobą wcześniej. Magia i atmosfera ślubu sprawiła, że znowu byliśmy najważniejszymi bohaterami swoich żyć. Ceremonia, przysięga, symboliczne zmieszanie niewinnej kobiecej bieli sukni z aksamitną czernią męskiego garnituru &#8211; stanowiło dla nas wybuchową mieszankę.

Patrzyłam na mojego mężczyznę wzrokiem coraz bardziej głodnym. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2932" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2932" title="angel" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/06/angel.jpg" alt="Anioł od Obsessive... niejednemu mężczyźnie dodałaby skrzydeł ;)" width="610" height="270" /><p class="wp-caption-text">Anioł od Obsessive... niejednemu mężczyźnie dodałaby skrzydeł <img src='http://www.kokieteria.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p></div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-druga-22/">druga</a></p>
<p>Zbliżała się ta noc. Noc wyczekiwana od lat&#8230; Nie szkodzi, że spaliśmy już ze sobą wcześniej. Magia i atmosfera ślubu sprawiła, że znowu byliśmy najważniejszymi bohaterami swoich żyć. Ceremonia, przysięga, symboliczne zmieszanie niewinnej kobiecej bieli sukni z aksamitną czernią męskiego garnituru &#8211; stanowiło dla nas wybuchową mieszankę.</p>
<p><span id="more-2931"></span></p>
<p>Patrzyłam na mojego mężczyznę wzrokiem coraz bardziej głodnym. Zwłaszcza, gdy tańczył z innymi. Jego dłonie, tak czułe, gładkie i kojące, które teraz spoczywały na smukłych taliach kuzynek i przyjaciółek. Mocne palce, które potrafiły głaskać mnie i pieścić, rozpalać i dotykać na tysiące rozkosznych sposobów. Wyraziste usta, tak chętne do całowania, miękkość w ostrej od zarostu twarzy, które tyle razy widziałam rozchylone w spazmie rozkoszy. I oczy, błyszczące, niebieskie jak najgorętsza część płomienia, patrzące jasno prosto w moje serce, aż nogi robiły się miękkie. A teraz był tak daleko&#8230; Pocieszała mnie tylko myśl, że już wkrótce, już za kilka godzin znowu będziemy sami. Uśmiechnął się do mnie. Wiedziałam, że tylko do mnie. Ta noc będzie wyjątkowa&#8230;</p>
<p>Patrzyłem na moją kobietę i drżałem z niecierpliwości. Grzecznościowe tańce z kolejnymi kobietami uświadamiały mi, jak bardzo chcę znowu poczuć jej zapach, ciepło jej ciała, smak jej ust. Siedziała na krześle w swej białej sukni, przyozdobionej koronkami. Siedziała i błyszczała jak księżyc w pełni, pełna mglistego blasku i delikatności. Subtelny rumieniec wypłynął jej na policzki, co kontrastowało z bielą i niewinnością całej postaci. Patrzyła prosto na mnie, chabrowe oczy świeciły jak gwiazdy. Miałem wrażenie, że mimo obecności setek gości wokoło jesteśmy tak na prawdę sami. Czułem znowu dobrą energię, pulsujące pożądanie i ogarniającą mnie ciepłym kocem miłość. Chciałem już wziąć ją w ramiona, porwać do pokoju na wieży, jak dawni rycerze porywali wybranki swojego serca. Uśmiechnęła się do mnie. Tylko do mnie. Wiedziałem, że ta noc będzie wyjątkowa&#8230;</p>
<p>Goście powoli zasypiali. O trzeciej nad ranem już tylko niedobitki siedziały przy stolikach. Orkiestra poszła spać, rodzice i dzieci też. Sala się wyludniała.<br />
A my&#8230; my już nie mogliśmy czekać dłużej. Udaliśmy się do pokoju, żegnani porozumiewawczymi uśmiechami pozostałych gości. Tam wzięliśmy szybki prysznic. Ja pierwszy. Nalegała na to bardzo&#8230; czułem, że szykuje dla mnie jakąś niespodziankę. Sam też coś dla niej miałem.<br />
Gdy wyszła z łazienki, zrozumiałem jej nalegania&#8230;.</p>
<p>ciąg dalszy niedługo <img src='http://www.kokieteria.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/noc-poslubna-czesc-pierwsza-12/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacyjna przygoda, część trzecia (3/3)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz3/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 18:52:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[ognisko]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[romantyzm]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2845</guid>
		<description><![CDATA[Część pierwsza i druga
Nasze dłonie splatały się w ognistym tańcu. Badały się, poznawały, głodne wrażeń, spragnione dotyku innej, ciepłej skóry. Wreszcie dotarliśmy do mojego błękitnego namiotu. Luna weszła pierwsza. Przełknąłem ślinę i zagłębiłem się w mrok, gdzie czekało mnie tyle przyjemności&#8230;

W namiocie było ciemno i ciepło. Dźwięki lasu zatrzymywały się na elastycznej barierze. Słyszałem tylko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2851" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2851" title="960519_21076466" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/06/960519_21076466.jpg" alt="www.sxc.hu" width="610" height="291" /><p class="wp-caption-text">www.sxc.hu</p></div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/cz1/#content">pierwsza</a><a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/cz1/"> </a>i <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz2/#content">druga</a></p>
<p>Nasze dłonie splatały się w ognistym tańcu. Badały się, poznawały, głodne wrażeń, spragnione dotyku innej, ciepłej skóry. Wreszcie dotarliśmy do mojego błękitnego namiotu. Luna weszła pierwsza. Przełknąłem ślinę i zagłębiłem się w mrok, gdzie czekało mnie tyle przyjemności&#8230;</p>
<p><span id="more-2845"></span></p>
<p>W namiocie było ciemno i ciepło. Dźwięki lasu zatrzymywały się na elastycznej barierze. Słyszałem tylko oddech dziewczyny. Chwyciła mnie za dłoń i wciągnęła do środka.</p>
<p>Ciemność była duszna i gęsta.  Wcisnąłem się obok leżącej dziewczyny, starając się nie podeptać jej za bardzo, co w ograniczonej przestrzeni namiotu graniczyło niemal z cudem.</p>
<p>Leżeliśmy zwróceni twarzami do siebie. Czułem na torsie nacisk kształtnych piersi. Odurzał mnie piżmowy zapach jej ciała, delikatnych perfum i ogniska. Zaczęła głaskać mnie po twarzy, po włosach, po brzuchu i udach, a ja z entuzjazmem odwzajemniałem się tym samym.</p>
<p>Dotyk&#8230; to taka osobista magia. Jak intymny taniec, któremu pożądanie nadaje rytm, a umiejętności melodię&#8230;</p>
<p>Graliśmy na sobie piękne kawałki. Niektóre znane, gdzieś słyszane, gdzieś już przeżyte. A niektóre zupełnie nowe i zaskakujące.</p>
<p>Zatopiłem się w magii dotyku. Całowałem najpierw delikatnie, potem coraz mocniej i mocniej jej głodne, wilgotne usta. Dłonie błądziły wśród włosów, nogi wciskały się między nogi. Gorączkowo pozbyliśmy się resztek ubrania, spowijających nasze ciała.</p>
<p>Obróciła się tyłem do mnie i naparła pośladkami na moją męskość. Czułem aksamitny dotyk wnętrza jej ud i wilgoć dotykającą naprężone ciało. Wpiłem się łapczywie w jej szyję, w jej ucho, w skórę na karku tuż przy linii włosów&#8230;</p>
<p>Jęknęła, sięgnęła dłonią między nasze splątane nogi i gładko wprowadziła mnie w siebie.</p>
<p>Drżeliśmy. I nacieraliśmy na siebie rytmicznie, przyjemnie, gorąco i miękko w ciemności. Dłonie tańczyły coraz bardziej chaotycznie, usta były coraz bardziej bezwładne, kiedy pożądanie i zbliżające się spełnienie odbierało nam myśli.</p>
<p>Poczułem jak stężała. A potem z jej gardła wydobył się przeciągły jęk, tak przyjemny, tak piękny, tak podniecający, że w tym samym momencie poczułem, że też dochodzę.  Ekstaza zawirowała w głowie, ciało wygięło się w łuk i z siłą spadającego wodospadu wpiłem się w nią w ostatniej próbie przeciągnięcia przyjemności jak najdłużej. Aż wreszcie nastąpił blask, krzyk, ruch i spazm. Złote plamy tańczyły pod powiekami, a rozdygotane ciało szukało ukojenia w drugim, rozdygotanym ciele. Tuliliśmy się do siebie, wdychając zapach miłości i słuchając muzyki własnych oddechów.</p>
<p>Wróciła świadomość lasu, wróciła świadomość szumu otaczających nas drzew i odległej melodii granej przy ognisku na gitarze. Uśmiechnąłem się czule, przytulając dziewczynę do piersi. Wiedziałem, że będą to niezapomniane wakacje&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacyjna przygoda, część druga (2/3)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz2/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 21:05:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[ognisko]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[romantyzm]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2830</guid>
		<description><![CDATA[Część pierwsza i trzecia
Siedzieliśmy blisko siebie. Czułem ciepło jej ramion, przenikające przez tkaninę polaru. Rozejrzałem się dyskretnie naokoło &#8211; Miejsca na ławkach było mnóstwo, więc ta bliskość nie była przypadkowa. Powietrze wibrowało od głosu śpiewającego przyjaciela. Obserwowałem Lunę z boku, jej prosty, piękny nos, zawieszony nad pełnymi wargami.

Wyobrażałem sobie, jak ją całuję, długo, głęboko, namiętnie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2834" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2834" title="660974_94370303" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/06/660974_94370303.jpg" alt="www.sxc.hu" width="610" height="294" /><p class="wp-caption-text">www.sxc.hu</p></div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/cz1/">pierwsza</a> i <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz3/">trzecia</a></p>
<p>Siedzieliśmy blisko siebie. Czułem ciepło jej ramion, przenikające przez tkaninę polaru. Rozejrzałem się dyskretnie naokoło &#8211; Miejsca na ławkach było mnóstwo, więc ta bliskość nie była przypadkowa. Powietrze wibrowało od głosu śpiewającego przyjaciela. Obserwowałem Lunę z boku, jej prosty, piękny nos, zawieszony nad pełnymi wargami.</p>
<p><span id="more-2830"></span></p>
<p>Wyobrażałem sobie, jak ją całuję, długo, głęboko, namiętnie. Jak nasze języki wiją się i gną, splatają i tańczą wśród miękkich warg i twardych zębów. Jak jej ciało robi się coraz gorętsze, rozpływa się pod moimi palcami niczym gładki wosk.</p>
<p>Zerknęła na mnie. Widziałem w jej oczach coś&#8230; jakieś subtelne przyzwolenie, Jej dłoń spoczęła na moim kolanie. Przykryłem ją palcami i zacząłem czule gładzić. Uśmiechnęła się, kącikiem warg, przymrużyła oczy i rozchyliła usta.</p>
<p>Nasze głowy nachyliły  się do siebie niczym kwiaty, by po chwili trwającej wieczność zetknąć się płatkami ust. Poczułem jej drobny języczek czule stykający się z moim, całowaliśmy się zapamiętale i z wielkim entuzjazmem, dziko i przyjemnie. Czułem, jak ciało zaczyna drżeć, oddech stał się coraz bardziej urywany, a w spodniach nastąpiło wielkie poruszenie.</p>
<p>- Obudziłaś wielkiego węża &#8211; szepnąłem jej do ucha i pocałowałem tuż pod płatkiem, na linii włosów. Objęła mnie ramieniem za szyję i przycisnęła do siebie. Jej druga dłoń gładziła moją męskość przez materiał spodni.</p>
<p>- Chodźmy do namiotu &#8211; wdmuchnęła mi cicho te słowa do ucha. Wstaliśmy i odeszliśmy w kierunku obozu, zostawiając za sobą śmiechy, ognisko, blask płomieni i zapach dymu pomieszanego z aromatem lasu.</p>
<p>Podniecenie niemal rozsadzało mi serce. Krew, niczym płynne życie, tętniła i wibrowała w każdej żyłce, każdej komórce. Zmysły wyostrzyły się do granic możliwości. Odurzał mnie zapach Luny, czułem jej pożądanie, jej pragnienie, jej głód, który mogliśmy zaspokoić w tylko jeden sposób.</p>
<p>Przytulajac i całując się co chwilę dotarliśmy do pola namiotowego. W jednym, pomarańczowym, paliła się mocna latarka. Zastygliśmy jak dzieci przyłapane na gorącym uczynku. W namiocie, na tle światła, dostrzegliśmy poruszającą się w wężowy sposób sylwetkę kobiety. Głowę miała odchyloną do tyłu, a długie włosy opadały do ziemi i niknęły w półmroku. Rytmicznie podrzucała biodrami, ujeżdżając dziko swojego mężczyznę. Podniesione piersi falowały, wznosiły się i opadały w pierwotnym rytmie. Obserwowaliśmy tę scenę z rozdziawionymi ustami, dotykając się coraz śmielej i odważniej.</p>
<p>Dotknąłem dłonią jej łono i przez tkaninę poczułem wilgoć i żar spragnionej miłości dziewczyny.</p>
<p>Chodźmy wreszcie do tego namiotu &#8211; ujęła mnie za podbródek, wycisnęła mocny pocałunek i zaprowadziła za rękę w kierunku mojego niebieskiego igloo&#8230;</p>
<p>Ostatnia część wkrótce <img src='http://www.kokieteria.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacyjna przygoda, część pierwsza (1/3)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/cz1/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/cz1/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 May 2010 16:37:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[namiot]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[ognisko]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[romantyzm]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2796</guid>
		<description><![CDATA[Część druga i trzecia
Dziś był ten dzień, kiedy mieliśmy wyjechać na studenckie, krótkie wakacje. Gdzieś w Bieszczady, do małej wioski niedaleko Soliny, pod namioty. Obudziłem się z pięknym wyobrażeniem złotego, słonecznego dnia i śmietankowych chmur leniwie płynących przez błękitne jak ocean niebo. Niestety – niebo przykryte szarym płaszczem nimbostratusów, pluło deszczem i targało zimnymi palcami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2799" class="wp-caption aligncenter" style="width: 622px"><img class="size-full wp-image-2799" title="1248117_41763656" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/05/1248117_41763656.jpg" alt="www.sxc.hu" width="612" height="301" /><p class="wp-caption-text">www.sxc.hu</p></div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz2/">druga</a> i <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/06/cz3/">trzecia</a></p>
<p>Dziś był ten dzień, kiedy mieliśmy wyjechać na studenckie, krótkie wakacje. Gdzieś w Bieszczady, do małej wioski niedaleko Soliny, pod namioty. Obudziłem się z pięknym wyobrażeniem złotego, słonecznego dnia i śmietankowych chmur leniwie płynących przez błękitne jak ocean niebo. Niestety – niebo przykryte szarym płaszczem nimbostratusów, pluło deszczem i targało zimnymi palcami wiatru.</p>
<p><span id="more-2796"></span></p>
<p>Ale jak plan to plan. Zresztą… wszyscy już pewnie czekali na dworcu PKS lub właśnie tam zmierzali. Wrzuciłem na plecy wielki turystyczny plecak z którego byłem nieziemsko zadowolony. Plecak chlupotał od różnych napojów i trzeszczał od chipsów – czymś w końcu trzeba się żywić w autobusie.</p>
<p>Oprócz tego przytroczony namiot &#8211; niebieskie dwuosobowe igloo, w sam raz na taką wyprawę. Gdy go kupowałem pomyślałem &#8211; albo będzie wygodnie, albo będzie przyjemnie.</p>
<p>Wreszcie dotarłem na dworzec, gdzie już czekała na mnie grupa przyjaciół i nieznajomych – jak to w przypadku takich wyjazdów bywa, nigdy nie wiadomo do końca, kto pojedzie. Przywitałem się ze wszystkimi, usilnie starając się zapamiętać imiona.</p>
<p>Moją uwagę przyciągnęła od razu pewna dziewczyna. Jej imienia nie zapomnę do końca życia. Luna. Takie egzotyczne jak na polskie realia i w jakiś sposób magnetyczne. Niezbyt wysoka, za to o niesamowicie falistych, złocistych włosach, spływających miękką kaskadą aż do krągłych ramion. Miała fantastyczną figurę, która wręcz prosiła się o przytulenie. I głaskanie. I masaż. I tysiące innych przyjemnych rzeczy, które moja bujna wyobraźnia od razu zaczęła usłużnie produkować i wyświetlać na wewnętrznej stronie powieki, aż serce zaczęło szybciej bić. Dawno już nikt mi się tak nie spodobał…</p>
<p>Po długiej podróży autokarem, która dla ludzi obdarzonych długimi nogami ze względu na uporczywy ból kolan wgniatających się w fotel z przodu faktycznie jest auto-karą, wreszcie dojechaliśmy na miejsce.</p>
<p>Przywitało nas upragnione słońce, wydobywające z zielonego lasu wspaniały aromat życia. Powietrze było wręcz słodkie – po suchym i metalicznym oddechu wielkiego miasta bardzo czuje się tę różnicę.</p>
<p>W muzyce śmiechu i śpiewających ptaków, w pomarańczowo-złotych kolumnach światła podpierających sklepienie lasu, rozbijaliśmy namioty. Wielka polana była do tego jakby stworzona.</p>
<p>Kilku chłopaków poszło do lasu po suche gałązki, a dziewczyny zajęły się przygotowywaniem jedzenia, póki było w miarę jasno. Ja obserwowałem Lunę, każdy jej gest, poruszenie się, wsłuchiwałem się w perlisty śmiech, chłonąłem ją całą jak gąbka głodna wody i w skrytości ducha tkałem bardzo nieprzyzwoite i przyjemne wizje.</p>
<p>Zapadł zmrok. Ognisko trzeszczało i parskało, kolumna iskier pięła się spiralnie w górę, a karminowe języki ognia wiły się i tańczyły u podstaw jak egzotyczne tancerki. Ktoś wyjął gitarę, ktoś zaczął śpiewać, rozgrzewające wino krążyło w żyłach. Tak pięknie się żyje, tak pięknie jest być. I patrzeć na Lunę, która chyba wyczuła moje zainteresowanie… Spoglądała ukradkiem co jakiś czas, trzepotała powiekami jak niewinny motyl skrzydłami. Aż wreszcie, po morzu dowcipów, żartów, rozmów i zabawnych opowieści jakoś tak się zdarzyło, że siedliśmy ramię w ramię…</p>
<p>Ciąg dalszy, gdzie będzie bardzo gorąco i ogniście, już wkrótce <img src='http://www.kokieteria.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/cz1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miłość nad morzem&#8230;</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/milosc-nad-morzem/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/milosc-nad-morzem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 May 2010 08:36:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[morze]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[piasek]]></category>
		<category><![CDATA[piękno]]></category>
		<category><![CDATA[pożądanie]]></category>
		<category><![CDATA[sen]]></category>
		<category><![CDATA[szum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2627</guid>
		<description><![CDATA[Woda. Woda szepcze nam do ucha. Słońce, rozlane po złocistej plaży, delikatnie muska twoje opalone ciało. Śpisz, albo drzemiesz tylko. A piasek który zasechł jak lukier na twoich gładkich pośladkach, aż czeka na starcie delikatnym ruchem dłoni… Jesteśmy sami w tym raju.

Leżysz na boku, zwrócona w moją stronę. Oddychasz głęboko. Na głowę zarzuciłaś rękę, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2629" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2629" title="plaza" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/04/plaza.jpg" alt="www.sxc.hu" width="610" height="264" /><p class="wp-caption-text">www.sxc.hu</p></div>
<p>Woda. Woda szepcze nam do ucha. Słońce, rozlane po złocistej plaży, delikatnie muska twoje opalone ciało. Śpisz, albo drzemiesz tylko. A piasek który zasechł jak lukier na twoich gładkich pośladkach, aż czeka na starcie delikatnym ruchem dłoni… Jesteśmy sami w tym raju.</p>
<p><span id="more-2627"></span></p>
<p>Leżysz na boku, zwrócona w moją stronę. Oddychasz głęboko. Na głowę zarzuciłaś rękę, a twój łokieć, niczym spiętrzony szczyt ośnieżonej góry, lśni w złotym słońcu. Pełne piersi, spięte zielonym strojem barwy soczystego kiwi, poruszają się w rytm oddechu i szumu morza. Lekki wiatr szarpie twoimi włosami, bawi się, zaplata węzełki niewidzialnymi dłońmi. Usta, pełne i czerwone jak dojrzałe wiśnie, wręcz stworzone do całowania&#8230; lekko rozchylają się, gdy ucieka z nich powietrze. Jesteś taka piękna. I kusząca jak diabli.</p>
<p>Dotykam twojego pośladka. Skóra ugina się lekko, a zaschnięty piasek spada, szemrząc, na ręcznik. Wciąż nie mogę się nadziwić, że ze mną jesteś. Tu, w tym fragmencie świata, gdzie gwiazdy kąpią się w ciepłym morzu po zachodzie słońca.</p>
<p>Czuję, jak w środku mnie rozlewa się wrzątek. Pragnę cię. Pragnę dać ci przyjemność. Pozwalam, by to pragnienie kierowało moimi dłońmi, opętało całego, tętniło w żyłach. A ręce, uwolnione, biegną, lecą, po gorącej łące twojej skóry. Cały cię pragnę. Obracasz się na plecy. Wiem, że już nie śpisz, czujesz każde dotknięcie, każdy pocałunek, muśnięcie, gorący oddech na wewnętrznej stronie uda. Smakujesz solą i słońcem. Twój zapach odurza mnie, jak perfumy. Uśmiechasz się kącikiem warg, gdy zawisam nad tobą niczym koliber nad kielichem soczystego kwiatu.</p>
<p>Dotykam cię, oplatam, przytulam… Czujesz na miękkim brzuchu moją twardość, która próbuje przedrzeć się przez zieloną materię majteczek, drażni, napiera, głodna doznań, gorąca i wilgoci.</p>
<p>Podkurczasz nogi, zsuwasz majtki i naprowadzasz dłonią moją twardą męskość w siebie… Stapiam się z tobą, raz za razem, całując twoją szyję i sterczące sutki. Przylegamy do siebie, gorące ciało do gorącego ciała. Twoje nogi dociskają moje pośladki. Drżysz i jęczysz. Przyciskasz mnie do siebie coraz mocniej, coraz szybciej. W środku jesteś gorąca i gładka. Tak szalenie do siebie pasujemy.</p>
<p>Wszystko tańczy mi przed oczami i splata w nierzeczywiste wiraże. Słońce, ty, plaża, piasek, oddech, jęk, woda, szum, cienie, dotyk, szelest, żar…</p>
<p>Wreszcie stapiamy się wspólnie w dreszczu ciał, z jękiem ekstazy i radości wydobywającym się z półotwartych ust. Zostaję w tobie, tak jak lubisz, czuję jeszcze twoje pulsowanie. Oddychasz gorącem w moje czerwone od rozkoszy ucho. Oczarowałaś mnie zupełnie. I zasypiamy, zadowoleni i zaspokojeni, kołysani szumem wiatru i fal…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/05/milosc-nad-morzem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siłownia, część pierwsza (1/2)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/silownia-czesc-pierwsza-12/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/silownia-czesc-pierwsza-12/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 20:34:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[cytat]]></category>
		<category><![CDATA[dziewczyna]]></category>
		<category><![CDATA[erotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[mięśniak]]></category>
		<category><![CDATA[siłownia]]></category>
		<category><![CDATA[wiersze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2484</guid>
		<description><![CDATA[


www.sxc.hu


Część druga
Od jakiegoś czasu chodzę do miejscowej siłowni. Zapisałem się ot tak, żeby trochę nabrać energii, zrzucić brzucha, który niepokojąco zaokrąglił się przez długą zimę. Włoskie żarcie, długie tygodnie spędzone w domu &#8211; wszystko znacząco odbiło się na kolejności zapinanych dziurek w pasie. A wraz ze wzrostem objętości brzucha spada samoocena &#8211; życiowe realia są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="mceTemp mceIEcenter">
<dl id="attachment_2487" class="wp-caption aligncenter" style="width: 619px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-2487" title="sil" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/04/sil.jpg" mce_src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/04/sil.jpg" alt="www.sxc.hu" height="278" width="609"></dt>
<dd class="wp-caption-dd">www.sxc.hu</dd>
</dl>
</div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/silownia-czesc-druga-22/" mce_href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/silownia-czesc-druga-22/">druga</a><br mce_bogus="1"></p>
<p>Od jakiegoś czasu chodzę do miejscowej siłowni. Zapisałem się ot tak, żeby trochę nabrać energii, zrzucić brzucha, który niepokojąco zaokrąglił się przez długą zimę. Włoskie żarcie, długie tygodnie spędzone w domu &#8211; wszystko znacząco odbiło się na kolejności zapinanych dziurek w pasie. A wraz ze wzrostem objętości brzucha spada samoocena &#8211; życiowe realia są pod tym względem bezlitosne.</p>
<p><img src="http://www.kokieteria.pl/wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/img/trans.gif" mce_src="http://www.kokieteria.pl/wp-includes/js/tinymce/plugins/wordpress/img/trans.gif" alt="" class="mceWPmore mceItemNoResize" title="Więcej..."></p>
<p>Pedałowałem na rowerku już dobre kilkanaście minut, po ćwiczeniach siłowych. Pech chciał, że zapomniałem swojego ulubionego odtwarzacza muzyki &#8211; a jak to na siłowniach bywa, leciały w tle popowe i dyskotekowe kawałki, których normalnie unikam. Otwarłem więc szeroko oczy i zacząłem rozglądać się dookoła &#8211; a nóż widelec znajdę przynajmniej kawałek piękna w tym przesiąkniętym zapachem potu pomieszczeniu.</p>
<p>Wtedy moje oczy spoczęły lubieżnie na dziewczynie czytającej książkę. Pedałowała całkiem niedaleko ode mnie &#8211; widziałem jej muskularne uda, rytmicznie napinające tkaninę obcisłych szortów, wcięcie w talii i kruczoczarne włosy zaplecione w praktyczny warkocz. Piękne, okrągłe piersi, wielkości dojrzałych grejpfrutów, unosiły się do góry i opadały, w rytm poruszających się kolan. Miała małe, słodkie usta, ich kąciki uniesione zawadiacko do góry, oraz wąski nos o nozdrzach delikatnych jak skrzydła motyla. Nad nosem, niczym żywe klejnoty, świeciła para rozbieganych oczu, szafirowej barwy. Dziewczyna, pochłonięta przez lekturę, nie zauważyła mojego spojrzenia.</p>
<p>Tymczasem wypatrzył ją także pewien mięśniak. Widziałem jak wciąga powietrze, napina pierś &#8211; tak, że ramiona podskoczyły mu niemal nad głowę. Dołożywszy do tego niemal kompletny brak szyi otrzymywało się postać rodem z amerykańskiej kreskówki. Kogut.</p>
<p>Podszedł do niej, uśmiechnął się szeroko, ukazując garnitur białych zębów i zagaił &#8211; Co czytasz&#8230;?</p>
<p>Dziewczyna uniosła wzrok, omiotła go wzrokiem i odparła &#8211; Szekspira.</p>
<p>-Ooo! To nie moja półka! &#8211; Mięśniak wyraźnie się speszył i przestraszył poezji, jakby skurczył w sobie i odszedł na bok.</p>
<p>Pomyślałem chwilkę, po czym wstałem z rowerka, przeciągnąłem się mocno i podszedłem do ślicznej dziewczyny. Popatrzyłem jej głęboko w oczy, wciągnąłem powietrze i zacytowałem:</p>
<p>&#8220;Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości&#8221; Po czym wyszedłem wziąć prysznic.</p>
<p>Woda zmyła miękkimi palcami całe zmęczenie i znój. Po chwili gorącego upojenia wyszedłem do szatni, przebrałem się, oddałem kluczyk i przestąpiłem próg na ruchliwą ulicę.</p>
<p>Czekała tam, uśmiechając się delikatnie i nieśmiało. Wzięła mnie pod rękę i poszliśmy na długi, wieczorny spacer do pobliskiego parku&#8230;</p>
<p>Ciąg dalszy w przyszłym tygodniu <img src='http://www.kokieteria.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/silownia-czesc-pierwsza-12/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolność, część druga (2/2)</title>
		<link>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/wolnosc-czesc-druga-22/</link>
		<comments>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/wolnosc-czesc-druga-22/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 09:27:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[jeansy]]></category>
		<category><![CDATA[kuszenie]]></category>
		<category><![CDATA[namiętność]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wolność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kokieteria.pl/?p=2470</guid>
		<description><![CDATA[Część pierwsza
Silnik mruczał nisko i głęboko, jak najedzony, zadowolony tygrys. Słońce, pnące się coraz wyżej na nieboskłonie, gładziło kolana pięknej nieznajomej siedzącej obok Franka. Co chwilę oblizywała wargi &#8211; nie wiadomo, czy z powodu pogody, czy może czegoś więcej&#8230; Co chwilę na nią zerkał. Wierciła się na fotelu, dotykając co jakiś czas gładkich kolan. Piersi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2474" class="wp-caption aligncenter" style="width: 620px"><img class="size-full wp-image-2474" title="brzuch" src="http://www.kokieteria.pl/wp-content/uploads/2010/04/brzuch.jpg" alt="www.sxc.hu" width="610" height="239" /><p class="wp-caption-text">www.sxc.hu</p></div>
<p>Część <a href="http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/03/wolnosc-czesc-pierwsza-12/">pierwsza</a></p>
<p>Silnik mruczał nisko i głęboko, jak najedzony, zadowolony tygrys. Słońce, pnące się coraz wyżej na nieboskłonie, gładziło kolana pięknej nieznajomej siedzącej obok Franka. Co chwilę oblizywała wargi &#8211; nie wiadomo, czy z powodu pogody, czy może czegoś więcej&#8230; Co chwilę na nią zerkał. Wierciła się na fotelu, dotykając co jakiś czas gładkich kolan. Piersi unosiły się i falowały, jakby obdarzone własnym życiem. Muskała palcami długie włosy, mrużyła oczy od słońca. Frank wszystko to dostrzegał w mgnieniu oka, każdy gest. Wyobrażał sobie, że to on ją dotyka, on bawi się jej włosami, on gładzi jej uda&#8230;<br />
<span id="more-2470"></span>Westchnął ciężko i pochylił się nad kierownicą. Mam na imię Betty &#8211; powiedziała znienacka dziewczyna. &#8211; Uff, ale tu gorąco&#8230; -dodała, odpięła pasy i jednym zręcznym ruchem zdjęła przez głowę białą koszulę.</p>
<p>Frankowi aż drgnęły ręce, zapalił się w środku na nowo. Samochodem zakołysało. Miała fantastyczny brzuszek. Płaski i kuszący, wręcz prosił się o to, by go głaskać, całować i pieścić na tysiące różnych sposobów. Dwie półkule piersi uwolnione z ciasnej koszuli, spięte tylko gustownym biustonoszem, błyszczały i drgały. Betty oddychała głęboko, mięśnie jej ciała rysowały się pod gładką, opaloną skórą. Wyciągnęła z torebki lusterko i zaczęła się przeglądać. Frank już kipiał. Czuł niesamowite parcie w spodniach. Był twardy jak nigdy, zupełnie jakby połknął wiadro pastylek na potencję. Rzucił okiem w dół i spąsowiał &#8211; wybrzuszenie w pewnym miejscu było aż nadto widoczne.<br />
Nagle samochód podskoczył na wyboju, a Betty lusterko wypadło z dłoni. Niefortunnie wylądowało tuż pod nogami Franka. Betty niewiele myśląc odpięła pasy i sięgnęła po nie&#8230; Dotknięcie dla obojga z nich było jak nagły wybuch supernowej. Frank poczuł jej piersi ocierające się o jego kolana, jej dłoń niby przypadkiem dotknęła znajomego wybrzuszenia, jego palce mimochodem zaczęły bawić się jej włosami i gładzić skórę głowy&#8230;</p>
<p>Rozpięła mu spodnie. Jego męskość wyskoczyła na światło dzienne, mocna, stercząca zawadiacko, gotowa na wszystko. Frank nie miał powodów do wstydu &#8211; miał za to co najmniej dwadzieścia centymetrów powodów do radości. Betty wzięła ją w usta. Jej pełne wargi otuliły miękko i z wprawą chlubę i dumę Franka. Język wędrował po każdej krzywiźnie i docierał w każde zagłębienie. Wirujące ruchy i mocne ssanie doprowadziły Franka do obłędu. Był rozdarty pomiędzy skupianiem się na drodze a tym, co się działo pod kierownicą. Samochodem rzucało na lewo i prawo. Wreszcie nie wytrzymał. Stanął. Oczywiście autem, bo w inny sposób stał już od dawna.<br />
Wyskoczyli oboje, bez zbędnych słów.</p>
<p>I wreszcie było znowu jak na filmach. Frank zwarł się z Betty w gorącym uścisku. Zdarł z niej jeansy, przywarł do jej szyi, całował, pieścił, dotykał i szeptał w ucho miłe świństewka.<br />
Wreszcie wziął ją na przedniej masce. Wchodził i wychodził z niej miarowo, coraz szybciej i szybciej, dając kierować się jej oddechowi i jękom. Jej palce zaciskały się na masce samochodu, zostawiając plamy z potu. Była bardziej gorąca niż otaczająca ich pustynia. Wilgotna i ciasna, wręcz stworzona dla niego. Jej twarz mówiła więcej niż jakiekolwiek słowa &#8211; rozkosz, rozwarte usta które dały mu tyle przyjemności, przymrużone oczy&#8230;<br />
Poczuł, że dochodzi. Przyspieszył, jęknął głośno i po raz ostatni wbił się w nią, wlał, stopił się w wilgoci i gorączce spełnienia. Jęknęła rozdzierająco i przytuliła się do niego mocno. Drżeli oboje, nie mogąc złapać tchu&#8230;<br />
Betty pierwsza odzyskała głos.<br />
-Wiesz&#8230; chyba właśnie rozstałam się z chłopakiem. Pocieszysz mnie jakoś&#8230;?<br />
Frank uśmiechnął się od ucha do ucha i pocałował ją mocno. Jak na filmie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kokieteria.pl/index.php/2010/04/wolnosc-czesc-druga-22/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
