
- www.sxc.hu
Część druga
Od jakiegoś czasu chodzę do miejscowej siłowni. Zapisałem się ot tak, żeby trochę nabrać energii, zrzucić brzucha, który niepokojąco zaokrąglił się przez długą zimę. Włoskie żarcie, długie tygodnie spędzone w domu – wszystko znacząco odbiło się na kolejności zapinanych dziurek w pasie. A wraz ze wzrostem objętości brzucha spada samoocena – życiowe realia są pod tym względem bezlitosne.

Pedałowałem na rowerku już dobre kilkanaście minut, po ćwiczeniach siłowych. Pech chciał, że zapomniałem swojego ulubionego odtwarzacza muzyki – a jak to na siłowniach bywa, leciały w tle popowe i dyskotekowe kawałki, których normalnie unikam. Otwarłem więc szeroko oczy i zacząłem rozglądać się dookoła – a nóż widelec znajdę przynajmniej kawałek piękna w tym przesiąkniętym zapachem potu pomieszczeniu.
Wtedy moje oczy spoczęły lubieżnie na dziewczynie czytającej książkę. Pedałowała całkiem niedaleko ode mnie – widziałem jej muskularne uda, rytmicznie napinające tkaninę obcisłych szortów, wcięcie w talii i kruczoczarne włosy zaplecione w praktyczny warkocz. Piękne, okrągłe piersi, wielkości dojrzałych grejpfrutów, unosiły się do góry i opadały, w rytm poruszających się kolan. Miała małe, słodkie usta, ich kąciki uniesione zawadiacko do góry, oraz wąski nos o nozdrzach delikatnych jak skrzydła motyla. Nad nosem, niczym żywe klejnoty, świeciła para rozbieganych oczu, szafirowej barwy. Dziewczyna, pochłonięta przez lekturę, nie zauważyła mojego spojrzenia.
Tymczasem wypatrzył ją także pewien mięśniak. Widziałem jak wciąga powietrze, napina pierś – tak, że ramiona podskoczyły mu niemal nad głowę. Dołożywszy do tego niemal kompletny brak szyi otrzymywało się postać rodem z amerykańskiej kreskówki. Kogut.
Podszedł do niej, uśmiechnął się szeroko, ukazując garnitur białych zębów i zagaił – Co czytasz…?
Dziewczyna uniosła wzrok, omiotła go wzrokiem i odparła – Szekspira.
-Ooo! To nie moja półka! – Mięśniak wyraźnie się speszył i przestraszył poezji, jakby skurczył w sobie i odszedł na bok.
Pomyślałem chwilkę, po czym wstałem z rowerka, przeciągnąłem się mocno i podszedłem do ślicznej dziewczyny. Popatrzyłem jej głęboko w oczy, wciągnąłem powietrze i zacytowałem:
“Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości” Po czym wyszedłem wziąć prysznic.
Woda zmyła miękkimi palcami całe zmęczenie i znój. Po chwili gorącego upojenia wyszedłem do szatni, przebrałem się, oddałem kluczyk i przestąpiłem próg na ruchliwą ulicę.
Czekała tam, uśmiechając się delikatnie i nieśmiało. Wzięła mnie pod rękę i poszliśmy na długi, wieczorny spacer do pobliskiego parku…
Ciąg dalszy w przyszłym tygodniu