Z ust do ust

opowiadanie o...

Shot z galerii aktu

zobacz więcej

Newsletter


Rozstania…

Od Jan | 18 Kwiecień, 2010 | porady | 9 komentarzy
www.sxc.hu

www.sxc.hu

Często jest tak, że osoby będące ze sobą w dłuższej relacji przeżywają kryzys. Mówiąc dłuższy mam na myśli taki ot, dwu- trzyletni związek, gdy nie można już mówić o zakochaniu i zauroczeniu. Przez początkowe różowe miesiące wszystko cudownie się układa, budzimy się i zasypiamy przytuleni do ukochanej osoby, myśląc, wierząc, że idylla będzie trwała zawsze. A tymczasem chemia lekko, niezauważenie opada, emocje blakną i topnieją w sercu, pojawia się przyzwyczajenie i wraca myślenie…

Jak wskazują badania, ludzie najczęściej rozstają się właśnie po dwu- trzech latach. Kolejny kryzys pojawia się po pięciu-siedmiu. A potem to już “z górki” ;) Jeśli para przetrwa kryzys to cudownie – tylko ich to wzmocni i zbliży do siebie. Potężne emocje zamienią się w stabilne uczucie. Bliskość i zaufanie i ta świadomość, że się kogoś zna i tkwi mocno w drugim sercu. Ale co zrobić, jeśli jedno kocha i czuje, a drugie już nie bardzo…?

Możemy więc wyobrazić sobie (bardzo generalizując) kilka sytuacji:

1. oboje partnerów ma siebie dosyć – tu sprawa jest prosta i jasna, a czy rozstaniemy się w wielkiej kłótni czy w zgodzie i poszanowaniu to już osobnicza kwestia.

2. Oboje kochają, ale muszą się rozstać – tak też w życiu bywa – zazwyczaj spowodowane długoletnimi wyjazdami bez możliwości widywania się… Ludzie oddalają się w miłości, która gaśnie przez brak bliskości, czułości i niespełnionej tęsknoty.

3. Najgorsze zestawienie – jedno kocha pragnie i tęskni, a drugie jest zmęczone, potrzebuje przestrzeni, wolności, oddechu od bycia w związku, gdzie nic nie czuje.

Logika podpowiada, że należy się rozstać. Bo jaki ma sens bycie z kimś, kogo się nie kocha, nawet, jeśli ta druga osoba dalej czuje? Czy miłość to wartość ponadludzka, dla której warto się poświęcić, czy też gdy nie ma już uczucia u jednej osoby to automatycznie nie ma już miłości łączącej dotychczas obojga?

Na to pytanie to już każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Osobiście…  zawsze kierowałem się głosem swojego serca, nie rozumu. Zwłaszcza, gdy serce już milczało – pustka i echo były najwymowniejsze.

Chyba jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest rozstać się, z pozostawieniem w gestii osoby “pokrzywdzonej” kwestii dalszego utrzymywania kontaktów. Bo lepsze szczere milczenie niż puste słowa.

Natomiast jeśli para mimo rozstania chce utrzymywać “przyjacielskie” kontakty – to trzeba bardzo, bardzo uważać, bo jeśli uczucie było silne, to może trwać w ukryciu całe długie lata, gotowe na rozbudzenie najmniejszym powiewem nadziei na powrót.

A co do samego rozstania – różni ludzie odmiennie sobie z tym radzą. Moje znajome albo wpadają w szał zakupów, spędzają długie tygodnie wypłakując się na ramieniu przyjaciółek i przyjaciół, lub zamykają się w sobie na dłuższy czas. Znajomi podobnie – albo chodzą na każdą możliwą imprezę, szukają ucieczki w szybkich znajomościach, czy też osowiali siedzą w domu długie miesiące.

A jedynym, najlepszym lekarstwem na zranione serce jest tylko czas, wcale nie inne serce… No ale o moje osobiste zdanie.

A jak u Was, drodzy czytelnicy, wygląda sprawa rozstań?

Poleć to znajomym!
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • email
  • Flaker
  • Kciuk.pl
  • Wykop
  • Śledzik
  • Spis.pl
  • StumbleUpon

Artykuły na podobny temat:

  1. Zdrada
  2. Mija rok… i co dalej?
  3. Pielęgniarka, część druga (2/3)
  4. Zakochać się, mieć dwie lewe ręce…
  5. Lepiej wyglądamy nocą

9 odpowiedzi do “Rozstania…”

  1. Agi mówi:

    Witaj ! Czasem tu zagladam i dopiero teraz chce cos dodac bo to aktualny temat w moim zyciu. Sytuacja wyglada tak,ze bylam z kims przez pol roku. Bylam bardzo zakochana a ta osoba tlumaczyla swoja potrzebe przestrzeni brakiem czasu (bo studia, praca itd.) chociaz czesto mowil o tym,ze chce ze mna byc. Po tym jak zakonczylam ta “znajomosc” oznajmil mi w mailu,ze on doskonale rozumie co czuje (krotko po zerwaniu chcialam wrocic) bo jego byla,o ktorej caly czas nie moze zapomniec rowniez zostawila go po 5 latach zwiazku…ale jest pewien,ze nie jestesmy dla siebie stworzeni bla bla bla. Tak to wyglada w skrocie.
    Pytanie: dlaczego rok po zerwaniu nie potrafie sie z tym pogodzic. Czy naprawde chodzi tylko urazona dume ?!?

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  2. kayo mówi:

    Brakuje tu jeszcze paru innych wariantów w których występuje dziecko jako coś co ich razem łączy.

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  3. Kokieteria mówi:

    No to dodaj coś od siebie :-)

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  4. Jan mówi:

    —> Agi

    Urażona duma bardzo boli. A jednocześnie może być powiązana z tym, że te emocje do Niego nadal w Tobie siedzą. Ciężko jest powiedzieć sobie “nie kocham” bo jeśli uczucie szczere i prawdziwe, to po prostu jest, niezależnie od tego co sobie postanowimy. Żyje własnym życiem, jak dzikie zwierzę zamknięte w klatce postanowień. Myślę, że tak właśnie może być w Twoim przypadku. Czasem wystarczy dziesięć sekund, żeby się zakochać, a odkochiwanie się trwa lata… tym bardziej, że, jak piszesz, byliście razem pół roku. Najlepsze, co możesz zrobić, to nie drążyć rany i dać się jej zagoić. Postarać się zapomnieć. Wiem, że to może brzmieć bardzo banalnie w takiej smutnej sytuacji – ale na prawdę długoterminowo to jedyne, co działa. Posyłam dużo ciepłych myśli :)

    —>kayo
    Masz rację kayo. Dziecko lub dzieci w przypadku rozstań wszystko zmieniają. Niestety nie mam doświadczenia (dzieci nie posiadam jeszcze) a w tak ważnej kwestii nie chcę się podpierać cudzym autorytetem. Tak więc jeśli tylko możesz poruszyć ten problem i masz na ten temat jakieś przemyślenia – proszę pisz, może się komuś uda w ten sposób pomóc.

    UA:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  5. Agi mówi:

    –> Jan, dzieki za wiadomosc. Masz racje. Dla mnie ta sytuacja jest taka trudna bo poraz pierwszy facet nie znudzil mi sie po krotkim czasie. Poraz pierwszy myslalam,ze to jest facet dla mnie. Najgorsze jest chyba to ze stchorzyl i nie powiedzial mi tego wszystkiego w oczy…latwiej napisac maila…hmm.
    Coz…lepiej nie bede rozdrapywac rany. Ale dzieki !

    Mam pytanko: czy tego bloga prowadzisz ze swoja dziewczyna ?

    Pozdrawiam

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  6. Jan mówi:

    ->Agi

    Odpowiedź na pytanko – nie, tymczasowo jestem singlem, ale swoje przeżyłem ;)

    UA:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  7. Agi mówi:

    Aaaaah, rozumiem. Ale ten blog jest tez po czesci pisany przez kobiete…czy sie myle…? Wybacz ciekawosc !!! :)

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  8. Jan mówi:

    Tak, po części jest pisany przez kobietę :)

    UA:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  9. Agi mówi:

    Okay, okay juz nie wnikam !

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dodaj odpowiedź