
ww.sxc.hu
Jest takie miejsce na naszej niebieskiej planecie, do którego warto się przejechać z ukochaną osobą. Byłem tam nie raz i nie dwa.. i za każdym razem odkrywam coś nowego. Niepowtarzalna atmosfera, pyszne jedzenie, niezapomniane widoczki… Wiatr tchnący znad gorącej pustyni, roześmiane dzieciaki biegające po plaży, miliony kolorów bogatej rafy koralowej i ławice błyszczących ryb. Gdzie to jest? Zapraszam do rozwinięcia.
Dahab. Po arabsku oznacza to “złoto”. Dahab znajduje się na półwyspie Synaj w Egipcie, dwie godziny drogi od kurortu Sharm- el Sheikh. W przeciwieństwie do obecnych w Sharm setek hoteli z basenami, kelnerami, morzem drinków i obsługą gotową na każde zawołanie, Dahab oferuje nieco inne atrakcje. Przyzwoita baza hotelowa oczywiście istnieje. A Dahab… po prostu ma niesamowity klimat. Nadmorski bulwar, niczym kiść winogron oblepiony beduińskimi knajpkami, zachęca do spacerów i kusi wieczorem smakowitymi zapachami. Świeżo złowione ryby, które wybieramy własnoręcznie, są przyrządzane na bieżąco, zazwyczaj na grillu. Szum morza kołysze do snu, towarzyszy nam cały czas, sprzyja refleksjom i głębokiemu przeżywaniu piękna.
Surowy krajobraz skalistych, czerwonych gór ostro kontrastuje z błękitem morza. Wieczorem można wynająć jeepa od beduinów i przejechać się na głęboką pustynię, gdzie przy ognisku przyrządzana jest wyśmienita ryba z ryżem, kurczak z ognia i pieczone beduińskie placki, zwane pita bread. A po sytej, wspaniałej uczcie leży się do góry brzuchem na pustyni, mając nad głową smoliście czarne niebo przetykane gwiazdami, które zdają się być na wyciągnięcie ręki…
W ciągu dnia polecam zrobić sobie kurs nurkowania w jednym z wszechobecnych klubów nurkowych. Kurs trwa około tygodnia, a w zamian otwierają się przed nami bramy podwodnego świata. To jak podróż na inną planetę – wreszcie możemy latać, uwolnieni od grawitacji lewitujemy wśród setek milionów kolorowych rybek, śmigamy pomiędzy koralowcami wielkimi jak drzewa, z należytym respektem omijając skrzydlice (lionfish). Natomiast nurkowanie w nocy… pozwala nam zrobić moon walking – czyli ściąga się płetwy, skacze po piaszczystym dnie parę metrów w górę, a księżyc oświetla wszystko srebrzyście poprzez taflę spokojnego nocą morza. Dodatkowo każde poruszenie płetw i machnięcie dłonią zostawia smugę jaskrawozielonego światła – to fluorescencyjny plankton reaguje na szybkie poruszenie.
Mimo tych wszystkich atrakcji Dahab ma w sobie jeszcze coś… coś co przyciąga, zapada w duszę, zakotwicza się na dobre. Jest to miejsce, do którego z przyjemnością się wraca. A cieszenie się tym wszystkim z ukochaną osobą jest w dwójnasób wspaniałe. Gorąco polecam wszystkim, którym sprzykrzyły się nasze polskie marcowe mrozy… Teraz jest tam 25 stopni, morze szumi nieustannie, ciepły wiatr głaszcze po twarzy jak czułe dłonie, a słońce skrzy się na grzbietach fal. Aż sam bym tam najchętniej znowu pojechał…





jedno z marzeń do spełnienia..