Z ust do ust

opowiadanie o...

Shot z galerii aktu

zobacz więcej

Newsletter


Przyjaciele, część trzecia (3/3)

Od Jan | 8 Marzec, 2010 | opowiadania | Rozpocznij dyskusję

product

Część pierwsza i druga

Iza zamknęła oczy i całkowicie oddała się we władanie Wojtka. Nie przypuszczała, że sama jego bliskość może być dla niej tak przyjemna. Że dotyk jego dłoni może doprowadzać ją niemal do ekstazy. Nawet przez myśl jej nie przeszło do tej pory, że jej ciało może być aż tak bardzo spragnione jego miłości.


Gdy gorący oddech niemal poparzył jej pachwinę, jęknęła z rozkoszy. Objęła udami jego tors, gdy obsypywał pocałunkami jej brzuch. Gdy odkrył fioletową kokardkę ukrytą pomiędzy jej pełnymi piersiami, nie była w stanie dłużej się powstrzymać. Wplotła palce w jego włosy i przyciągnęła jego usta do swoich.
Zaczęła go całować, dając upust całej namiętności, jaka w niej drzemała i zaspokajając tęsknotę, która narastała w niej od dawna, nieuświadomiona.
Jej dłonie powoli, bez pośpiechu, zaczęły odwdzięczać się za jego wcześniejszą troskę, niespiesznie zdobywając jego szyję, ramiona, plecy. Był dla niej ucieleśnieniem jej pragnień. W jej oczach, pod jej dłońmi, był niczym młody bóg.
W końcu dosięgnęła jego spodni. Klamra paska najpierw nie chciała ustąpić jej drżącym, podekscytowanym palcom. Gdy już, z drobną pomocą Wojtka, się udało, on przywarł do niej, oswobodzony ze spodni.
Westchnęła głęboko, czując nagle jego żar tuż przy sobie, jego uda między swoimi łydkami, jego muskularny tors tuż przy swoim drobnym ciele.
Zacisnęła palce na jego plecach i wtuliła twarz w jego ramię. Chciała chłonąć tę chwilę całą sobą. Chwilę, w której był jej, całkowicie i bezgranicznie. I w której ona była cała jego i dla niego.
On wyczuł jej wzruszenie i być może je podzielał. Odgrodził ją od świata ramionami i delikatnie głaskał po głowie. Nic nie powiedział. Iza też nie odezwała się ani słowem. Żadne nie było potrzebne. Ich ciałą mówiły same za siebie, swoim drżeniem i gorącem. I palącą potrzebą zespolenia.
Powoli wyswobodziła się z jego ramion i jeszcze wolniej rozebrała go do końca. Zsunęła swoje majteczki, zdjęła stanik i znowu mocno się do niego przytuliła.
Niezpiesznie zaczęła całować jego szyję, barki, ramiona, palcami wyznaczając dokładną mapę jego pleców i pośladków, by zaraz zacząć wędrówkę z powrotem w górę. Udami objęła jego biodra, delikatnie zachęcając go do pójścia dalej. Wiedziała, że długo czekał na tę chwilę i nie chciała go popędzać. Sama też rozkoszowała się każdym momentem.
Gdy w końcu się w nią wsunął, świat osunął się spod niej, ustępując miejsca czystej rozkoszy graniczącej z mistycznym uniesieniem. Przywarła do niego z całych sił, w obawie, że spadnie w nieskończoną otchłań bezczasu.
Silne, napięte ramiona mocno ją obejmowały, zupełnie jakby nie chciały, żeby się im wymknęła. Bezwiednie wpiła w nie palce, przytulając się jeszcze mocniej do zapierającego dech w piersiach torsu Wojtka. Oplotła go w pasie udami i powoli, miarowo uczyła go, jak ma się poruszać. Okazał się być pojętnym uczniem, który twórczo rozwijał zdobywaną wiedzę. Po chwili Iza całkowicie zatraciła się w rozkoszy, jakiej wcześniej nie potrafiła sobie wyobrazić.
Jedyne, co miało teraz znaczenie, to spopielający żar ich splecionych ciał. To elektryzujący dotyk ich nagiej skóry. To przyspieszony, płytki oddech parzący jej twarz, szyję, piersi. To napięte mięśnie rozedrgane pod zroszoną złotym potem skórą. To powoli narastająca, obezwładniająca rozkosz. I poczucie bezgranicznej akceptacji.
I nagle to ich bezgraniczne zespolenie znalazło swoją kulminację. W eksplozji rozkoszy nie do opisania, która zalała ich oboje. W głośnym krzyku spontanicznie uciekającym z płuc. W powabnych kobiecych plecach wygiętych w naprężony miłosnym uniesieniem łuk. W męskim ramionach przyciągających do siebie delikatne, rozluźnione nagle kobiece ciało. W sercach łomoczących jak oszalałe. Wreszcie, w nieskończonym spokoju i błogości, jakie dawała po prostu bliskość.

A potem długo leżeli zatopieni w zmiętej pościeli przesiąkniętą ich miłością, otuleni swoimi ramionami i ciepłem spokojnych oddechów. Głaskali nawzajem swoje ciała już stęsknionymi dłońmi i wzrokiem pełnym niedowierzania.
- Nie znikaj więcej z mojego życia… – poprosiła w końcu Iza przepełnionym wzruszeniem szeptem.
- Nie zniknę… – obiecał cicho i delikatnie starł łzę, która znalazła drogę na jej policzek.- Dlaczego płaczesz?- zapytał zaniepokojony.
- Ze szczęścia… – odpowiedziała po chwili. Uśmiechnęła się do Wojtka i z całej siły przytuliła do niego.- Ze szczęścia…

Poleć to znajomym!
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • email
  • Flaker
  • Kciuk.pl
  • Wykop
  • Śledzik
  • Spis.pl
  • StumbleUpon

Artykuły na podobny temat:

  1. Przyjaciele, część druga (2/3)
  2. Przyjaciele, część pierwsza (1/3)
  3. Uczennica, część trzecia (3/3)
  4. Przygody Alicji, część trzecia (3/3)
  5. Zakochany milioner, część trzecia (3/3)

Dodaj odpowiedź