Z ust do ust

opowiadanie o...

Shot z galerii aktu

zobacz więcej

Newsletter


Dziewczyna z tramwaju, część trzecia (3/3)

Od Jan | 15 Luty, 2010 | opowiadania | Rozpocznij dyskusję
źródło: Obsessive

źródło: Obsessive

Część pierwsza i druga

Zaprosiła mnie do środka. Początkowo miałem pewne opory – przecież dopiero co się poznaliśmy. Ale zmęczenie, podniecenie i chęć przebywania z nią jak najdłużej przeważyły wszystkie inne argumenty. Byliśmy sami w przytulnym mieszkaniu. Ciepłe kotary miodowej barwy zakrywały zmarznięte okna. Zaparzyła herbaty i poszła wziąć prysznic. Ja zostałem w miękkim fotelu, z palcami dłoni oplecionymi wokół parującego kubka. Przysypiałem… aż wyrwał mnie z drzemki stukot otwieranych drzwi. Stała w nich, owinięta tylko białym, ciepłym ręcznikiem, a czarne włosy spływały kaskadą w dół na miękko zarysowane piersi.

Może też chcesz się odświeżyć? – Zapytała cicho. Wówczas dotarło do mnie wszystko z jasnością gromu. Wiedziałem, że zbliżające się godziny pełne będą przyjemności… Kiwnąłem głową na znak zgody i wstałem. Gdy mijaliśmy się w drzwiach do łazienki, otarła się o mnie, czułem jej ciepłe, gorące ciało, jędrne i gotowe… Pomknąłem szybko do prysznicowej kabiny. Zdjąłem przepocone, zatęchłe od papierosowego dymu ubranie i puściłem mocny strumień wody.
Woda wdarła się we włosy, rozprostowała zlepione strąki, zmywała ze mnie brud. Czułem się z każdą kroplą, każdą minutą coraz czystszy. W głowie się rozjaśniało. Cała kabina mocno zaparowała. Kątem oka dostrzegłem poruszenie za szklaną taflą.
Była tam. Całkiem naga. Widziałem jej rozchylone, ponętne usta, różowe obwódki wokół piersi, które przyciskała do szklanej tafli. I dłonie, głodne, dobijające się, głaszczące szybę… Ten widok strasznie mnie podniecił. Tańczyła i wiła się tuż tuż, dzieliło nas ledwie kilka milimetrów zimnego szkła. Przyłożyłem dłonie do szyby, chcąc przeniknąć oporną materię. Oznaki mojego podniecenia sterczały w całej swej okazałości, czego nie mogła nie zauważyć. Zerknęła w dół i oblizała wargi, długim, zmysłowym ruchem języka. Przełknąłem głośno ślinę. A ona kleknęła i polizała szybę, tuż na właściwej wysokości. Niemal to poczułem…
Drżenie przebiegło przez całe moje ciało. Zakręciłem wodę i otworzyłem kabinę prysznica.
Wpadła w moje objęcia. Już zdążyła trochę zmarznąć. Przytuliłem ją gorąco, a nasze usta zetknęły się w długim, namiętnym pocałunku. Czułem jak jej język, niczym żywe stworzenie, biega po uskokach zębów i miękkich wargach. Oddałem zapamiętale pocałunek, jednocześnie mokrymi, gorącymi dłońmi badając każdy zakamarek jej boskiego ciała. Od ust przeszedłem do szyi, obsypywałem ją tysiącem żarliwych pocałunków. Topiła się w moich dłoniach jak miękki wosk w lecie, czasem zastygała, gdy docierałem w najbardziej wrażliwe punkty.
-Jesteś cudowna… – szeptałem jej gorąco do ucha – pragnę Cię. Już. Nie mogę wytrzymać… chcę być w Tobie.- Słowa wylewały się ze mnie, zwerbalizowane pragnienia, kotłujące się uczucia, drżące pożądanie.
W końcu wziąłem ją na ręce, a ona westchnęła i wtuliła się we mnie mocno. Lekkim kopnięciem otworzyłem drzwi do łazienki i zaniosłem ją do jej pokoju. A tam znajdowało się wielkie łóżko, z atłasowym, czerwonym prześcieradłem. Położyłem ją czule na środku i patrzyłem w zachwycie przez kilka sekund. Tyle piękna w jednym miejscu… biel jej ciała kontrastowała z czerwienią pościeli. Pachnące świeczki rzucały subtelny, zmysłowy blask, a cienie porcelanowych figurek stojących na biurku tańczyły w takt odwiecznego ruchu płomieni.
- No chodź już do mnie… – wyciągnęła dłonie, a ja wtuliłem się w miękkie wzgórza jej ciała. Pieściliśmy się i całowaliśmy, głodni siebie, spragnieni siebie. Dłonie wędrowały po drżących ciałach, usta całowały i lizały gorące przestrzenie, a uszy pełne były ochrypłych jęknięć i westchnień. Zaczęło się robić coraz goręcej… Wreszcie chwyciła mnie pomiędzy nogami, nakierowała w siebie i popchnęła… Wszedłem w nią głęboko, najgłębiej jak mogłem, czując, jak moja napięta męskość rozsuwa delikatne tkanki w jej wnętrzu. Tak bardzo gorąco, tak wilgotno, tak gładko… A potem odwieczny rozkaz, płynący gdzieś ze środka, zupełnie spoza głowy, nakazał poruszać się w przód i w tył, miarowo, w takt jęków rozkoszy, jakie wypływały spomiędzy jej ciepłych warg. I tak tańczyliśmy, spleceni nawzajem ze sobą pożądaniem i rozkoszą. Aż w burzy wzajemnych okrzyków nasz mały kawałek świata wybuchł rozkosznie, naelektryzował każdy nerw w śliskich od potu ciałach i pomknął w przestrzeń milknącym echem spazmatycznych westchnień.

Poleć to znajomym!
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • email
  • Flaker
  • Kciuk.pl
  • Wykop
  • Śledzik
  • Spis.pl
  • StumbleUpon

Artykuły na podobny temat:

  1. Dziewczyna z tramwaju, część druga (2/3)
  2. Uczennica, część trzecia (3/3)
  3. Dziewczyna z tramwaju część pierwsza (1/3)
  4. Wakacyjna przygoda, część trzecia (3/3)
  5. Pielęgniarka, część trzecia (3/3)

Dodaj odpowiedź