Z ust do ust

opowiadanie o...

Shot z galerii aktu

zobacz więcej

Newsletter


Przyjaciele, część pierwsza (1/3)

Od Jan | 22 Luty, 2010 | opowiadania | 1 komentarz
www.obsessive.pl

www.obsessive.pl

Część druga i trzecia

Tym razem chciałem zaproponować opowiadanie autorstwa mojej serdecznej przyjaciółki Quellen, od wielu lat zajmującej się literaturą fantasy. Postanowiła postawić pierwsze kroki na nieco bardziej rzeczywistym gruncie. Gorąco zapraszam do lektury, opowiadanie jest długie, zmysłowe, wciągające i pobudzające. Dzisiaj część pierwsza…

Znali się od zawsze, od przysłowiowej piaskownicy. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Razem obsiadywali huśtawki i ławki, razem chodzili do cukierni na ciastka. Ich wspólnym podbojom kolejnych drzew nie było końca. Podobnie jak nie było końca zdartym łokciom i kolanom. Potem te same szkoły, te same klasy, studia w tym samym mieście.  We trójkę. Zawsze razem, zawsze we troje. Trójka najlepszych pod słońcem przyjaciół, bliższych sobie niż rodzeństwo. Siostra i dwóch braci. Iza, Jacek i Wojtek.


Kochała ich z całego swojego serca, odkąd tylko sięgała pamięcią. Wiedziała, że zawsze może na nich polegać, że będą przy niej, gdy tylko będzie potrzebowała ich pomocy, czy choćby bliskości. A z biegiem czasu potrzebowała tej bliskości coraz więcej. Szczególnie po bolesnych rozstaniach z kolejnymi chłopakami. A dla niej każde rozstanie było bolesne, nieważne z czyjej inicjatywy. Zawsze przeżywała je bardzo dotkliwie i potrzebowała troskliwej, czułej opieki najbliższych. Jej dwóch najlepszych pod słońcem przyjaciół.
Nie odstępowali jej na krok. Byli niczym jej dwa cienie, gotowi w każdej chwili przytulić, otrzeć zbłąkaną łzę, pocieszyć. Aż coś się zaczęło zmieniać. Wojtek powoli, krok po kroczku zaczął się izolować od nich. Najpierw zrobił się cichy. Potem coraz częściej szukał wymówek, żeby unikać wspólnych wyjść. Tylko z Jackiem utrzymywał regularny kontakt. Od Izy odciął się prawie całkowicie. Myślała, że pęknie jej serce. Nagle straciła jedną z najważniejszych dla siebie osób i zupełnie nie rozumiała dlaczego. Całymi dniami chodziła smutna i apatyczna, całymi dniami z trudem powstrzymując płacz.
Czuła się, jakby ktoś wyrwał jej serce…  Zastanawiała się, dlaczego tak bardzo przeżywa utratę Wojtka. Spodziewała się, że nie będzie jej wesoło, ale żeby aż tak cierpieć? Aż tak tęsknić? Po dwóch tygodniach od ich ostatniego spotkania, przyśnił się jej.
Najpierw zobaczyła jego oczy, błękitne jak dwa jeziora odbijające czyste letnie niebo. Głębokie jak bezdenne studnie. Wciągające niczym wir. Nie błyszczały w nich psotne ogniki. Jedyne co mogła w nich dostrzec, to przejmująca tęsknota. Potem zobaczyła wąską linię jego ust. Nie uśmiechały się. Po chwili wargi rozchyliły się, jakby chciał jej coś powiedzieć. Przedostało się przez nie tylko bezgłośne westchnięcie. Potem odwrócił się i zniknął. A Iza zbudziła się przerażona. Długo zastanawiała się, co ten sen może oznaczać. I co tak naprawdę jej się śniło?
Kilka dni później Wojtek znowu odwiedził ją w snach. Ale tym razem zupełnie inaczej. Nagle znalazła się w jego ramionach. Była całkowicie naga. Jego usta nie próbowały mówić, tylko kawałeczek po kawałeczku zdobywały jej ciało. Jego gorący oddech niemal palił jej skórę. Ona cała płonęła od pożądania. Złapała go za włosy i przyciągnęła jego twarz do swojej. Spojrzała głęboko w jego oczy. Tym razem nie znalazła w nich tęsknoty, tylko radość przemieszaną z palącym pragnieniem, które objęło też ją całą. Zatonęła w namiętnym pocałunku, by po chwili…
…zbudzić się. Jej skóra była mokra od potu, jej oddech płytki i przyspieszony, a ogień w jej wnętrzu żywy, jakby przed chwilą faktycznie leżała w ramionach Wojtka. I wtedy doznała nagłego olśnienia. Dotarło do niej, jak wiele się zmieniło od chwili, gdy się poznali, do teraz. Zrozumiała, że gdzieś po drodze przestali być dziećmi, a stali się dorosłymi ludźmi. Mężczyzną i kobietą. Ze wszystkimi potrzebami, jakie się z tym wiązały. Uświadomiła sobie jeszcze jedną rzecz, chyba najważniejszą. Już od dawna nie myślała o Wojtku jako o bracie, tylko nie potrafiła przyjąć tego do świadomości. Tej nocy już nie zasnęła. Siedziała z kubkiem herbaty i myślała nad wydarzeniami ostatnich miesięcy, lat. Wspominała czas spędzany we trójkę, jak zawsze. Przypominała sobie wszystkie te drobne  dziwne zachowania Wojtka, które wówczas prawie jej umykały. Teraz nagle wszystko stało się jasne i klarowne.
Jak mogła być tak głupia? Tak ślepa? Na to, co sama czuła i na to, co czuł on? Wojtek wcześniej musiał przejrzeć na oczy. Już dawno zobaczył w niej kobietę i pokochał ją jak kobietę. Iza nawet nie chciała próbować sobie wyobrazić, jak bardzo musiało go boleć jej „siostrzane” zachowanie. I jak bardzo musiał bać się odrzucenia, skoro przez tyle czasu nic jej nie powiedział… Postanowiła zadzwonić, gdy tylko nadejdzie uznawany przez większą część ludzi poranek.
Już godzinę przed zaplanowaną rozmową chodziła z telefonem w ręce i wymyślała kolejne scenariusze, kolejne linie dialogowe, po chwili odrzucając każdą z nich. Czuła się jak nieopierzona nastolatka, która ma podejść do najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Podekscytowana. Onieśmielona. Z motylami w brzuchu.
Nagle sobie uświadomiła, że już od dawna nie czuła tych motyli w swoich kolejnych krótkotrwałych związkach. Zawsze czegoś brakowało. Tym mężczyznom zawsze czegoś brakowało. W końcu wzięła kilka głębokich oddechów, próbując się uspokoić. Powiedziała kilka słów na głos, żeby przekonać się, czy głos nie drży jej za bardzo. I zadzwoniła.
Odebrał po drugim dzwonku. Jego głos był zupełnie przytomny. Chyba też miał za sobą wczesną pobudkę… Umówili się na wieczór. Miał przyjść do niej, porozmawiać. Wyjaśnić, dlaczego jej unika. Usłyszeć, co ona do niego czuje. Miał przyjść wieczorem…
Na szczęście Iza tego dnia nie miała żadnych zajęć, ani pracy. Mogła poświęcić cały dzień na przygotowania do wieczornej wizyty Wojtka. Wzięła długą kąpiel z aromatycznym olejkiem. Ogoliła dokładnie nogi i pachy. Po chwili namysłu zabrała się za wzgórek łonowy, zostawiając tylko cienki paseczek na środku. Zaraz po wyjściu z wanny rozczesała i nawinęła swoje długie do pasa, kasztanowe włosy na wałki, żeby potem pięknie się układały. Wtarła kokosowe mleczko do ciała w skórę i od razu poczuła, jak cała robi się gładka, miękka i apetyczna. Idealna. Dziś wieczorem będzie idealna. Zaczęła od najważniejszego – jaką bieliznę założyć? Po dłuższym namyśle wybrała śliczny czarny stanik z uroczymy figami do kompletu. Wykonane z delikatnego, półprzezroczystego materiału, z ponaszywanymi delikatnymi koronkami wyglądały bardzo kusząco na jej młodym, jędrnym ciele i podkreślały jej kobiece walory. I te dwie fioletowe kokardki… jedna ukryta między piersiami, a druga zwieńczająca paseczek na jej łonie… czysta słodycz.

Wyjęła z szafy długą, obszerną zieloną tunikę z głębokim dekoltem. Była uszyta ze zwiewnego materiału, który doskonale podkreślał jej duży biust i kobiece pośladki. Wieczorem będzie wyglądała jak leśna boginka.
Nałożyła bardzo delikatny, prawie niewidoczny makijaż i pomalowała usta słodkim błyszczykiem. Na koniec spryskała się słodkimi perfumami. Nie będzie mógł się oprzeć. Prawda? Im bardziej zbliżała się godzina, o której miał przyjść, Iza coraz bardziej się denerwowała, a w jej głowie rodziły się kolejne wątpliwości i lęki. Zaczynała rozumieć, jak Wojtek mógł bać się odrzucenia i niezrozumienia. Sama coraz bardziej się tego obawiała…

Ciąg dalszy za tydzień :)

Poleć to znajomym!
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • email
  • Flaker
  • Kciuk.pl
  • Wykop
  • Śledzik
  • Spis.pl
  • StumbleUpon

Artykuły na podobny temat:

  1. Przyjaciele, część trzecia (3/3)
  2. Przyjaciele, część druga (2/3)
  3. Pielęgniarka, część pierwsza (1/3)
  4. Dziewczyna z tramwaju część pierwsza (1/3)
  5. Uczennica część pierwsza (1/3)

Jedna odpowiedź do “Przyjaciele, część pierwsza (1/3)”

  1. kleo mówi:

    o niee, cały TYDZIEŃ ?? :)

    UN:F [1.8.8_1072]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dodaj odpowiedź