
źródło: www.sxc.hu
Wielu o nim słyszało, kilku go znalazło, całe rzesze wątpią w jego istnienie. Dzieli i łączy mężczyzn i kobiety, często używany jako argument w tysiącach sprzeczek. Przypomina mi świętego Graala erotyzmu, wokół niego wyrosła cała sieć mitów, legend, przeinaczeń, stereotypów i prowadzących donikąd poszlak. A jakie są najnowsze informacje? Więcej w rozwinięciu.
Punkt G, a dokładnie punkt Gräfenberga, został “odkryty” przez niemieckiego ginekologa Ernsta Gräfenberga ponad 50 lat temu.
Według brytyjskiego czasopisma “Journal of Sexual Medicine” punkt G, nie istnieje. Najbardziej erogenna część kobiecego ciała okazała się iluzją według zimnokrwistych naukowców.
Brytyjscy uczeni przebadali blisko dwa tysiące kobiet. Nie odkryli absolutnie niczego, co wskazywałoby na jego istnienie. Moja przyjaciółka, gdy powiedziałem jej o tej rewelacji, zapytała “ciekawe w takim razie co to jest”.
Badacze z King’s College w Londynie uważają, że punkt G może być wytworem kobiecej wyobraźni, dodatkowo napędzanej przez prasę kobiecą oraz seks-terapeutów.
W badaniu naukowców uczestniczyło tysiąc osiemset kobiet – bliźniąt. Wszystkim zadano pytania o punkt G. Skoro obie siostry miały identyczną pulę genetyczną, to punkt mógł wystąpić tylko u obu z nich.
“- To jest największe badanie kiedykolwiek przeprowadzone na ten temat i jednoznacznie wskazuje, że pomysł istnienia punktu G nie jest obiektywny – mówi profesor Tim Spector, współautor badania. – Kobiety mogą argumentować, że istnienie punktu G jest zależne od diety, czy ćwiczeń, ale tak naprawdę nie ma żadnych dowodów – dodał.
- Głoszenie idei, która zakłada istnienie czegoś, czego nigdy nie udowodniono, jest nieodpowiedzialne – dodaje jego koleżanka, Andrea Burri.”
Wyniki pokazały, że występowanie punktu G jest niejednoznaczne. Ponadto nie znaleziono żadnych anatomicznych dowodów na jego istnienie.
A jaka jest rzeczywistość? Osobiście uważam, że to, czy punkt istnieje czy nie, nie ma żadnego znaczenia, jak tylko nasze wzajemne miłosne zapasy w sypialni dostarczają obojgu partnerom cudownych wrażeń zmysłowych
źródło: gazeta.pl





A ja to punkt G mam w D
hehe