
Czy seks może leczyć? Czy może uchronić nas przed śmiercionośnymi chorobami? Ostatnio czytałam, że tak. Postanowiłam to sprawdzić i podzielić się z Wami moimi odkryciami. Kto wie, może pomogę komuś, nie będąc lekarzem?;)
Najpierw wzięłam na tapetę artykuł z WPROST, od którego wszystko się zaczęło. Według niego między innymi:
- pary, które uprawiają seks minimum trzy razy tygodniowo, wyglądają o dziesięć lat młodziej niż ich rówieśnicy, którzy kochają się dwa razy w tygodniu,
- badani ludzie, którzy kochali się dwa razy w tygodniu mieli o 30 proc. większe stężenie immunoglobulin typu A (przeciwciał znajdujących się w organizmie, które walczą z bakteriami np. grypy), niż seksualni abstynenci,
- u mężczyzn przeżywających mniej niż sześć orgazmów miesięcznie ryzyko zapadnięcia na nowotwór sutka jest większe niż u ich aktywniejszych seksualnie rówieśników – wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców greckich.
Ciekawe? Tak mi się wydaje. Ale chciałam wiedzieć więcej. I znalazłam:
- uprawianie seksu uśmierza ból; często orgazm pomaga nawet na bardzo dokuczliwe bóle migrenowe, szczególnie u kobiet,
- podczas stosunku seksualnego znacznie wzmacnia się układ odpornościowy, dzięki czemu rzadziej chorujemy,
- podczas seksu uwalnia się serotonina, dzięki której łatwiej zapadamy w sen – idealna recepta na bezsenne noce,
- seks podwyższa poziom oksytocyny, która zwalcza stres, jeśli więc potrzebujesz relaksu – kochaj się,
- seks odchudza – tego nie trzeba tłumaczyć, to widać, wiele kobiet, szczególnie w początkowej fazie wielkiej cielesnej fascynacji kochankiem, traci kilka kilo,
- seks uwalnia hormony szczęścia, sprawia, że jesteśmy radośni, a jak wiadomo – dobre samopoczucie poprawia działanie całego organizmu!
No, siebie przekonałam. Mam nadzieję, że Was też





Musiałaś siebie przekonywać? Naprawdę?
nie musiałam siebie przekonywać do seksu. ale trochę się przekonałam do tego, że to zdrowe;)
Gdy pozna się smak seksu, to nie trzeba już do niego drugi raz przekonywać
chciałabym, żeby tak było. okazuje się jednak, że to nie taka prosta sprawa. że wielu z nas mimo swojej światłości i dojrzałości emocjonalnej, trafia w życiu na takie sytuacje, kiedy praca ich dobija, przeprowadzka męczy, nadchodzące święta wkurzają i wieczorem w łóżku mówią ukochanej osobie: mózg by chciał, ale ciało nie daje rady. to dla nich było – żeby im przypomnieć, że oprócz przyjemności dają sobie też jakąś wartość dodaną.