
źródło: www.sxc.hu
Miała zamknięte oczy. Nawilgłe od ciepłej pary włosy i brwi lśniły jak wypolerowany obsydian. Piękna twarz, która wyłoniła się spod warstw brudu, emanowała ciepłem i dojrzałą kobiecością. A jednocześnie… było w niej coś niewinnego, czystego, coś, co fascynowało mnie i pociągało. Widziałem jak na jej twarzy maluje się ulga i rozkosz, gdy gorąca woda zlizywała zimno z jej skóry.
Przez niedomknięte drzwi widziałem tylko ulotne szczegóły. Diamentowe kropelki, jak sznur szlachetnych kamieni, spadały z jej alabastrowej skóry, w dół, do gorącej niecki wanny. Wzięła gąbkę i zaczęła długimi, powolnymi ruchami gładzić zziębnięte ręce i obojczyk. Rysowała miękko linię na swoim ciele, a ja obserwowałem to z rozdziawionymi ustami. Mignęła mi krągła pierś, niewielka lecz pięknie wyrzeźbiona, zwieńczona ciemnym, sterczącym sutkiem. Widok mokrego łona podziałał na mnie jak afrodyzjak – poczułem w spodniach nieznośny ucisk, a od podbrzusza po całym ciele zaczęło się rozchodzić drżenie i fale gorąca.
Lekki przeciąg uchylił nieco szerzej drzwi. Teraz widziałem całą jej postać, drobną i filigranową. A jednocześnie niezwykle pociągającą i kobiecą – pięknie spiętrzone biodra, talia wycięta mistrzowską ręką, zagłębienia, wzgórza, krągłości, usta, dłonie… Była jak cały świat, obsypany diamentowym pyłem, czekający tylko na swego odkrywcę. W wyobraźni dotykałem i całowałem te wszystkie płaszczyzny, wypukłości, zagłębienia i szczeliny. Niemal unosiła się nad wanną, piękny egzotyczny ptak w szarej rzeczywistości. Czarne włosy spływały kaskadą niczym wodospad, na krągłe ramiona i szyję.
Nałożyła na dłoń warstwę mydła i zaczęła się powoli, namiętnie masować. Jej dłonie wędrowały po gładkim ciele, stanowczo, płynnie, z ogromnym wyczuciem. Namydlona i pachnąca, zaczęła się spłukiwać prysznicem, a ja ciągle patrzyłem, odurzony, niemal… zadurzony. Nikt nie docenia zdolności do zakochiwania się samotnie mieszkających, osiemnastoletnich chłopców. Zwłaszcza, gdy podglądają myjącą się Japonkę…
Nagle ze zdumieniem zauważyłem, że jej dłoń zaczyna wędrować w stronę łona. I zatrzymała się tam na dłużej. Patrzyłem zafascynowany jak ręka porusza się miarowo, w górę i w dół, w górę i w dół… Nagle drobne, smukłe palce zniknęły w gorącym wnętrzu. Uniosła w górę uda, a drżenie mięśni, niczym woda w stawie, gdy wrzuci się w nią kamyk, pofalowało płaszczyznę jej brzucha. Kobieta wygięła się w łuk i oparła wolną ręką o ścianę. Piersi, jakby ożywione własnym życiem, podskoczyły do góry i opadły. Spojrzałem ponad nie i zobaczyłem namiętnie rozchylone usta, spijające łapczywie powietrze pomieszane z gorącą parą.
Wtedy właśnie zobaczyłem, że ma szeroko otwarte oczy i patrzy się prosto w moim kierunku. Zamarłem jak jelonek w lesie, który widzi myśliwego. Miliony różnych emocji szarpały moją młodzieńczą duszę, od strachu, przerażenia i wstydu poczynając, na pożądaniu, zaciekawieniu i zauroczeniu kończąc….
Część trzecia i ostatnia, za tydzień




