
czy tak mogły wyglądać kobiety 40 000 lat temu?
Nadeszła taka pora roku, kiedy nie chce się zupełnie wystawiać nosa na zewnątrz. Coraz zimniejsze i krótsze dni, deszcz bębniący o parapety i zimno, malujące rankiem piękne wzory na szybie, jakby zmówiły się, żeby zatrzymać człowieka w domu. To wspaniały czas na rozpalenie w kominku, zaparzenie dużego kubka pysznej herbaty i pogrążenie się w interesującej lekturze.
A chciałem dziś chętnym czytelnikom “Kokieterii” polecić piękny cykl “Dzieci Ziemi” Trudno w zasadzie jednoznacznie zakwalifikować tę pozycję do jakiegoś specyficznego gatunku – jest mieszaniną tego, co być mogło, faktów z naszej prehistorii, domysłów autorki… w każdym razie książka jest godna polecenia.
Opisuje przygody małej dziewczynki, ludzkiego dziecka z gatunku homo sapiens, wychowywanej przez klan neardentalczyków. Poznajemy jej losy, jak dojrzewa, jak poznaje swojego życiowego partnera i jak wyruszają w wielką podróż po Europie czasów zlodowacenia, przeszło czterdzieści tysięcy lat temu.
Książka, oprócz wciągającej i barwnej fabuły, obfituje w szczegółowe i piękne opisy zbliżeń Ayli i Jondalara, czy to w krystalicznych jeziorkach, czy na łąkach o świcie, lub w pierwotnych namiotach na posłaniu ze skór dzikich zwierząt. To ponad pięć tysięcy stron wspaniałej historii, idealna sprawa na takie zimne wieczory.
Jest co prawda kilka rzeczy które rozgrzewają bardziej i są znacznie przyjemniejsze, także z kominkiem i skórami dzikich zwierząt związane, ale jak nasza druga połówka gdzieś wyjechała, to…




