Konkurs na opowiadanie rozstrzygnięty! :D

Justyna
dodajdo

glowne

Pierwszy kokieteryjny konkurs na opowiadanie uważam za zamknięty! Z wielu otrzymanych zgłoszeń wybraliśmy 2 zwycięskie prace :) Laureatami konkursu zostali Madzialenka i Piotr Kądziołka. Serdecznie gratulujemy! Zwycięskie opowiadania wklejam poniżej i zapraszam do lektury!

***

Madzialenka (wygrywa strój Aniołka)

Noc magiczna, godzina zawieszona w próżni, między jawą a snem.
Miał wrażenie, że spłynęła ku Niemu wprost z jakiegoś bliżej nie sprecyzowanego obłoku. Chmurki, która nie istnieje, bo wszak doskonałości próżno szukać stąpając po ziemi…

Poczuł na swej twarzy muśnięcie skrzydeł, tak delikatne, że zdawało się być mgnieniem puchowej rozkoszy… I ten zapach – ziemskie Kobiety tak nie pachną…

Gdy Go dotknęła, nie wiedział gdzie się znajduje. Miał nieprzeparte uczucie, że na taki dotyk, taką zmysłową ucztę czekał całe życie. Rozedrgane migotanie przed oczami przemieniło się nagle w mgiełkę pożądania, gdy poczuł na swym nagim torsie opuszki Jej anielskich palców. Była niczym utkane z wizji sennych spełnienie najskrytszych pragnień – tych, do których nawet sam przed sobą bał się przyznać. Wiedziała dokładnie, jakie punkty na Jego ciele zareagują jękiem nadchodzącej rozkoszy. Badała Bo powoli, Jej mokry, czuły język docierał tam, gdzie jeszcze nigdy nikogo przed Nią nie było.  On sam nie przypuszczał, że składa się z takich elementarnych, tak podatnych na czułość, cząstek materii. Cierpiał anielskie męki. Szeptem prosił o koniec tych słodkich tortur. Lecz Ona zdawała się nie słyszeć…

Powoli zataczała kręgi, wilgotne wargi wędrowały coraz niżej… Musnęły kark, otuliły przez chwilę ramiona, by zdecydowanym ruchem przesunąć się w kierunku, naprężonego do granic możliwości, brzucha. Gdy poczuł dotyk Jej pachnących wiatrem włosów, wstrząsnęły Nim dreszcze… To było jak puchowa kołdra spełnionej tęsknoty. Westchnął… Sprężystym ruchem odwrócił Jej twarz ku sobie, chwycił w ramiona Jej ciało  „ Czekałem na Ciebie całe życie „ wyszeptał głosem zduszonym od emocji…

Musnął lekko ustami Jej rozgrzaną uczuciem twarz, przylgnęła do Niego z całej siły, stopili usta w wyjątkowym, słodkim pocałunku. Zadrżała pod Jego dotykiem „ Kochaj mnie „ wyszeptała…

Nim słodkie oczekiwanie zmieniło  się w torturę nie do zniesienia, zgrali się bardzo szybko, idealnie łącząc swe ciała i oddechy. Mówił do Niej czule i cicho, a Ona zdawała się płynąć ponad czasem…

Nagle cicho jęknął, gwałtownie przyspieszyli, a Ona poczuła Go wyjątkowo mocno. Świat zawirował wokół nich, a niebo runęło na pachnącą pościel. W tym samym momencie znaleźli się poza czasem, co oznajmili głośnym okrzykiem rozkoszy…

Gdy potem, leżąc z głową na Jej mokrym brzuchu, powracał powoli do rzeczywistości, wiedział, ze to na tę Kobietę tak długo czekał, że to Ich czas, najlepszy czas. Że to jest właśnie ta miłość – jakby spłynęła ku Niemu na anielskich skrzydłach…

„Kochanie, muszę częściej ubierać nową bieliznę…” usłyszał z łazienki. Mimowolnie uśmiechnął się i mruknął „ Tak, Aniołku, już ja się o to postaram…”

***

Piotr Kądziołka (wygrał strój Diablicy)

Ojcze przenajświętszy,
Piszę ten list, by wyjawić coś, co mnie wstydem napawa od tygodni już wielu, a odwagi nie miałam do tej pory, by otwarcie i bezpośrednio prawdę wyznać. Tyś wszechwiedzący, więc i prawdę znasz, jednak ja muszę… Ja prawdę sama wyjawić muszę, i do grzechu się przyznać. Kochany Ojcze, słowo Twe wypełnić ja chciałam jak najlepiej. Jeszcze gdy pod ludzką postacią, tygodni temu przeszło cztery, zesłałeś mnie na ziemię, bym niejakiego Fryderyka na słuszną drogę naprowadziła, jedyne co mi w głowie szumiało, to dobre słowa Twoje i moja ich chęć posłusznego wypełnienia. Przygotowanie jednak moje było nieodpowiednie. Wiedziałam tylko, że ów Fryderyk za dużo czasu poświęca na cielesne przyjemności, przy tym i ciało i duszę swą brudząc lekturą się raczy nieczystą. A to Markiza pewnego czyta z zachwytem, śmiąc wśród tych obrzydliwości i piękne słowa posługiwanie się zachwalać i bogactwo opisu komplementując. A i lżejsze, jednak wciąż brudne, ducha krzywdzące teksty. Raz to Owidiusza Ars amatoria, raz to Kamasutry stare księgi czyta i zachwyca się otwartością, na tak skryte tematy. Ja naprostować go miałam słowem czystym, dobrem przepełniającym, od ułudy życia ziemskiego odciągającym. Ku trwalszym, wieczystym wartościom go wyciągnąć. Wiedziałam to dni tych wiele temu, i wiem to teraz, list w grzechu pisząc. Ale co począć gdy głód czułam… Głód to był straszny, o jakim nikt mi nie powiedział, a który ukuł me podbrzusze z dużą siłą już pierwszego dnia, gdym na ziemi się znalazła. Głód przedziwnej natury, jakiego pokarm zagłuszyć nie był w stanie. Wciąż jadłam i jadłam, a on rósł i rósł… nie mogłam już dłużej myśleć jasno, a tu przede mną zadanie czeka. Walczyć o duszę kazano. Przychodzę więc ja do domu rozpustnika tego pod postacią niewieścią, lat dwadzieścia parę, delikatnej urody i kruchej postury, w spódnicę do kolan i koszulę niewieścią przyodziana. Liczyłam ja, że z litości mnie do środka wpuści i wysłuchać się zgodzi. Zapukałam do drzwi jego, a otworzył mi on, od alkoholu roześmiany i bez słowa do środka mnie wpuszcza, tylko patrząc przy tym lubieżnie na me ciało przybrane. Już wtedy poczułam związek głodu mego z Fryderyka osobą, bo jak tylko weszłam do jego domu zaczął wzrastać z niezwykłą siłą. Wtedy myślałam, że to z przymusu pomocy to wzrasta, że im bliżej niego i bliżej pomocy okazji, tym głód większy, bym ja chętniej pomagać chciała. Już gotowam ja była mowę swą zacząć przez dni wiele przygotowywaną, gdy wtem on znalazł się przy mnie, stojąc za mną tak szeptać zaczął. “czego tu szuka taka istota delikatna? Korynną chce zostać, mnie Owidiuszem przy tym czyniąc?” A trzeba Ci wiedzieć Ojcze, szept to był niezwykłej siły. Przeszywający. Bolesny. Wtem dotknął mych ramion i powoli do szyi rękę wodzić zaczął. A trzeba Ci wiedzieć Ojcze, że dotyk ten jak szept przed chwilą, Przeszywać zaczął i boleć. Im dłużej tam byłam, tym większy paraliż mnie ogarniał, a głód mój na sile wzrastał i wzrastał, ku dołowi się kierując, w mym łonie znajdując przystanek. Ojcze, wtedym fale gorąca poczuła i uczuć innych wiele, na które w niebiosach nikt mej uwagi nie zwrócił. Fryderyk to rozpinać bluzeczkę zaczął, a to spódnicę podsuwać, wciąż przy tym szepcząc i jak kobra wzrokiem, tak on głosem swym hipnotyzując. “Czy rozkoszy chcesz zaznać?”, „Pozwól mym palcom zajęcia szukać w miejscach, do których miłość lubi przenikać w sekrecie”. Nagle zbliżył się do mnie jeszcze bardziej, że już tylko zapach jego i ciepło czułam, a także coś dziwnego, coś spokoju mi wtedy nie dawało, a co wdzierało się w pośladki moje. Zdenerwowana, ręką wymacać chciałam, żeby choć odrobinę spokoju zaznać i upewnić się czy jakie zło mi nie grozi. Gdym to robiła Fryderyk uśmiechnął się złowieszczo, obrócił mnie prędko ku sobie, bluzeczkę rozerwał i tak piersi me ukazując, sam rozbierać się zaczął. A wołał przy tym, że skarbem jestem, bo dziewicze me zachowanie jemu najbardziej do gustu przypada. Ucieszyłam się, że radość mu przynoszę tylko swoim obcowaniem. Gdy on ubraniem swym zajęty był, a ja już mówić zaczynałam, że troska o jego dobro mnie tu sprowadza, i że nowinę o szansie na lepsze życie mu niosę, wtem on, już nagi, a na me słowa głuchy, na mnie się rzuca, na łoże kładzie, spódnicę podciąga. Wtedy to, Ojcze pierwszy raz poczułam, że pod człowieczą postacią na grzech jestem podatna. To czego się bałam najpierw, gdy od tyłu, przez ubrania się do mnie przedzierało, teraz już nagie, w mą nagość wchodzić zaczęło. Inne uczucia przy tym przynosząc. W jednej chwili, wszystko naraz wybuchło, zawirowało, mieszać się zaczęło i drgawki powodowało! I głód, i strach, i ból, i przyjemność… i spokój wreszcie. Ojcze, wybacz, ale ja pierwszy raz to czułam. Pomiędzy tyloma sprzecznościami zawieszona, połączeniem dla nich byłam, drogą dla żywiołów tak silnych, że rozerwać gotowych. Wybacz o Największy, o Najwspanialszy, Stwórco mój piękny, ale nie mogę wrócić. Pierwszy raz, zła kosztując prawdziwe dobro widzieć zaczynam. Zaprawdę Piękny świat stworzyłeś! Całą oto prawdę ja wyznałam, Tobie, który prawdę tę już znasz, ale ode mnie przekazaną winieneś także otrzymać.

Kiedyś piękne imię nosząca, obecnie Korynną jego zwana, przesyłam ostatnie pozdrowienie.

Noc magiczna, godzina zawieszona w próżni, między jawą a snem.

Miał wrażenie, że spłynęła ku Niemu wprost z jakiegoś bliżej nie sprecyzowanego obłoku. Chmurki, która nie istnieje, bo wszak doskonałości próżno szukać stąpając po ziemi…

Poczuł na swej twarzy muśnięcie skrzydeł, tak delikatne, że zdawało się być mgnieniem puchowej rozkoszy… I ten zapach – ziemskie Kobiety tak nie pachną…

Gdy Go dotknęła, nie wiedział gdzie się znajduje. Miał nieprzeparte uczucie, że na taki dotyk, taką zmysłową ucztę czekał całe życie. Rozedrgane migotanie przed oczami przemieniło się nagle w mgiełkę pożądania, gdy poczuł na swym nagim torsie opuszki Jej anielskich palców. Była niczym utkane z wizji sennych spełnienie najskrytszych pragnień – tych, do których nawet sam przed sobą bał się przyznać. Wiedziała dokładnie, jakie punkty na Jego ciele zareagują jękiem nadchodzącej rozkoszy. Badała Bo powoli, Jej mokry, czuły język docierał tam, gdzie jeszcze nigdy nikogo przed Nią nie było. On sam nie przypuszczał, że składa się z takich elementarnych, tak podatnych na czułość, cząstek materii. Cierpiał anielskie męki. Szeptem prosił o koniec tych słodkich tortur. Lecz Ona zdawała się nie słyszeć…

Powoli zataczała kręgi, wilgotne wargi wędrowały coraz niżej… Musnęły kark, otuliły przez chwilę ramiona, by zdecydowanym ruchem przesunąć się w kierunku, naprężonego do granic możliwości, brzucha. Gdy poczuł dotyk Jej pachnących wiatrem włosów, wstrząsnęły Nim dreszcze… To było jak puchowa kołdra spełnionej tęsknoty. Westchnął… Sprężystym ruchem odwrócił Jej twarz ku sobie, chwycił w ramiona Jej ciało „ Czekałem na Ciebie całe życie „ wyszeptał głosem zduszonym od emocji…

Musnął lekko ustami Jej rozgrzaną uczuciem twarz, przylgnęła do Niego z całej siły, stopili usta w wyjątkowym, słodkim pocałunku. Zadrżała pod Jego dotykiem „ Kochaj mnie „ wyszeptała…

Nim słodkie oczekiwanie zmieniło się w torturę nie do zniesienia, zgrali się bardzo szybko, idealnie łącząc swe ciała i oddechy. Mówił do Niej czule i cicho, a Ona zdawała się płynąć ponad czasem…

Nagle cicho jęknął, gwałtownie przyspieszyli, a Ona poczuła Go wyjątkowo mocno. Świat zawirował wokół nich, a niebo runęło na pachnącą pościel. W tym samym momencie znaleźli się poza czasem, co oznajmili głośnym okrzykiem rozkoszy…

Gdy potem, leżąc z głową na Jej mokrym brzuchu, powracał powoli do rzeczywistości, wiedział, ze to na tę Kobietę tak długo czekał, że to Ich czas, najlepszy czas. Że to jest właśnie ta miłość – jakby spłynęła ku Niemu na anielskich skrzydłach…

„ Kochanie, musze częściej ubierać nową bieliznę… „ usłyszał z łazienki. Mimowolnie uśmiechnął się i mruknął „ Tak, Aniołku, już ja się o to postaram…”

.

Tagi: , , , , ,

13 odpowiedzi do “Konkurs na opowiadanie rozstrzygnięty! :D”

  1. Jerry mówi:

    Dlaczego wygrał Pan Kądziołka? Złamał regulamin – miało być max. 1 strona A4, a jego opowiadanie przekracza 1 stronę!!! No chyba że się zmniejszy czcionkę, ale wtedy można ją zmniejszyc do rozmiarów “4″ i na jednej stronie zmieszczę 3 normalne ;/ łamiecie swój własny regulamin

  2. mickey mówi:

    pierwsze opowiadanie czytta sie fajnie, ale drugie to masakra. w ogole nie da sie tego czytac bo jest pisane cholernie sztywnym jezykiem. co to ma byc?

  3. Justyna mówi:

    Jerry: u nas mieści się na jednej stronie. może wystarczy zmienić interlinię.
    mickey: Jury wybrało najlepsze według nich opowiadania.

    a jeśli się nie podobają – zapraszamy na kolejny konkurs za jakiś czas – przyślijcie lepsze:)

    pozdrawiam!

  4. viki mówi:

    Kądziołka the best – świetny tekst – w zaściankowym klimacie rodem z U Pana Boga /za piecem czy w ogródku.. Znakomity :) Gratuluję zdolności. Madzialenka też bardzo ładne, ale Kądziołka mnie rozwalił :)

  5. Jerry mówi:

    Zmienić interlinię z jakiej na jaką? Z jedynki na 0,75? Bo standardowo sprawdzałem na jedynce, ale prawidłowo sformatowany tekst to interlinia 1,5 wiersza, czyli wyszłoby jeszcze więcej. No ale wiadomo – można poszerzyć marginesy żeby się więcej zmieściło. Niech następnym razem redakcja poda konkretne dane – wielkość czcionki itd. (najlepiej: Times New Roman 12, interlinia 1,5 wiersza, marginesy np. 2,5). Wtedy każdy będzie miał takie same możliwości, a nie że jeden z drugim sobie zmniejszy czcionkę i da mniejsze marginesy.

  6. XxX mówi:

    Co oznacza stwierdzenie “wszystko naraz wybuchu”, które jest w drugim opowiadaniu?

  7. Justyna mówi:

    ok, Jerry, ale o co chodzi? tekst Ci się nie podoba? bo nam bardzo. był na jednej stronie, jak do nas przyszedł i tyle. naprawdę nie rozumiem, po co taka dyskusja, skoro miało być fajnie. ktoś włożył w to czas i serce,a my teraz będziemy dyskutować o interlinii?

    XxX pewnie literówka, już sprawdzam:)

  8. Jerry mówi:

    Chodzi o to, że podano max 1 strona A4, więc pewnie większość starała się w tej jednej stronie zmieścić. A wygrywa ktoś, kto miał to gdzieś i napisał więcej

  9. Justyna mówi:

    Jerry, zapewniam Cię, że nie powinieneś się o to martwić. chyba, że brałeś udział i czujesz się poszkodowany.
    tylko czemu nie potrafimy się cieszyć z radości innych?

  10. Jan mówi:

    Aż mnie zainrtrygowało… Ustawiłem czcionkę na 12, interlinie na 1.5, marginesy 2.5… Czyli najbardziej standardowy standard jaki znam. I opowiadanie pana Piotra idealnie się mieści na jednej stronie, więc nie wiem o co ta burza… ;)

  11. Ilona mówi:

    Mi się również opowiadanie Piotra podobało, wywarło na mnie większe emocje (a chyba o emocje tu chodziło).

    Może uda się opublikować też inne przysłane opowiadania. Niech to będzie mała zachęta dla osób które wysłały swoje prace , do dalszej pracy nad warsztatem.

    Pozdrawiam wszystkich i gratuluję tym którzy wygrali.

  12. Justyna mówi:

    Ilona – przekonałaś mnie :) opublikuję jeszcze dwa – jedno za chwilę, a drugie w przyszłym tygodniu :)

  13. Bajto mówi:

    Pięknie zagubiona.

Dodaj odpowiedź