
zmysłowa kobiecość w pięknym wydaniu
W wirze codziennych spraw i obowiązków, po długoletnim stażu w związku, często zapominamy o tym, jak ważna jest czułość. Jak drobne gesty mogą rozświetlić czyjś dzień, jak głaskanie, drapanie i przytulanie mogą wzbudzić poczucie dobra i bezpieczeństwa u naszej ukochanej połówki. Sam będąc wielkim pieszczochem, nie rozumiałem, że można zupełnie inaczej.
Szybki seks, fala pożądania i emocji chwilowo wzbierająca w całym ciele, imprezowa miłość i… pustka. Ostatnimi czasy mocno się przeraziłem. Rozmawiałem z pewną kobietą o jej byłym partnerze. Mówiła, że owszem, był szalenie wysportowany, sprawny, ale czułości w nim nie było za grosz. Mógł się kochać przez dwie godziny bez jednego sapnięcia, lecz orgazmu nigdy nie miała. Takie ot, techniczne ćwiczenie. A po zakończeniu sen i poranne znikanie, czasem bez najprostszego „do widzenia”. A przecież to takie proste, wyciągnąć dłoń, pogłaskać jak kota, wędrować dłońmi po jędrnych kształtach, zachwycać się pięknem ciała jak najdoskonalszą rzeźbą. A doskonałość rzeźby docenia się dopiero dotykiem dłoni, gdy czujemy opuszkami wszelkie zagłębienia, nierówności, żleby i szczeliny. Jesteśmy, jako ludzie, stworzeni do celebrowania piękna. Wystarczy zamknąć oczy i użyć trochę wyobraźni. Zamienić swoje dłonie w zabłąkane statki na oceanie skóry, zmierzające zmysłowymi ruchami do bezpiecznego portu. Miłość to nie tylko własna fizyczna przyjemność, to także estetyczny orgazm. Taka mała inspiracja na dziś – drapanie w głowę, muskanie, głaskanie, dmuchanie ciepłym oddechem na pocałowaną chwilę wcześniej szyję, to wspaniałe „narzędzia” do wykorzystania przez mężczyzn, którzy nie wiedzą co robić podczas gry wstępnej




